Archiwa Berzina

Buddyjskie archiwa dr. Alexandra Berzina

Wyświetl w trybie przyjaznym dla niewidomych. Skocz do nawigacji

Strona główna > Podstawy buddyzmu tybetańskiego > Poziom 2. Materiał o Lam-rim (stopniowa ścieżka) > Krótkie przedstawienie zasadniczych punktów dotyczących karmy

Krótkie przedstawienie zasadniczych punktów dotyczących karmy

Alexander Berzin
Berlin, Niemcy, 28 marca 2001 r.
przekład na język polski: Zbigniew Becker

Karma a cztery szlachetne prawdy

Dzisiejszego wieczoru będziemy mówić o karmie. Jest to centralne zagadnienie w buddyzmie. Możemy zobaczyć jej wagę przyglądając się temu, jak karma wpasowuje się w cztery szlachetne prawdy, cztery fakty uznawane za prawdziwe przez każdą wysoce urzeczywistnioną istotę. Budda nauczał tych czterech prawd jako fundamentu swoich nauk.

Pierwszym faktem życiowym jest to, że życie jest trudne i pełne problemów. Jakie to są problemy? Są to zasadniczo odczucia różnych poziomów szczęśliwości i nieszczęśliwości, jakich doznajemy w każdej chwili. To jest prawdziwy problem.

Czasami doświadczamy poważnego cierpienia, nieszczęśliwości i bólu, które oczywiście stanowią problem. Lecz potem czasami doświadczamy szczęśliwości, ale ona jest przemijająca, nie trwa. Z tą ulotną szczęśliwością wiąże się wiele problemów, nazywa się ją „skażoną szczęśliwością”, szczęśliwością skażoną wewnętrznym zamętem. Oznacza to, nie tylko że ona nie trwa, ale również, że nie przynosi nam zadowolenia. Doznajemy szczęśliwości ze zjedzenia smacznego posiłku i poczucia sytości, ale to nie trwa i nie usuwa na zawsze problemu bycia głodnym. Wydawać by się mogło, że im więcej zjemy podczas jednego posiłku, tym szczęśliwsi powinniśmy się stać, ale tak nie jest. Jeśli zjemy zbyt dużo, chorujemy. Również nie ma żadnej pewności co do tego, co nastąpi po okresie szczęśliwości, kiedy ona się skończy. Możemy być szczęśliwi z powodu czegoś innego, lub czuć się nieszczęśliwi, bądź obojętni. Nie możemy znaleźć żadnego bezpieczeństwa w tej ulotnej szczęśliwości, a więc stanowi ona problem. Możemy cieszyć się tą ulotną szczęśliwością taką, jaka jest, ale to nie jest coś, co może rzeczywiście rozwiązać wszystkie nasze problemy. Zawsze chcemy jeszcze więcej.

Trzecim rodzajem prawdziwego problemu jest to doświadczanie jakiegoś obojętnego uczucia. Idziemy spać i doznajemy pewnego rodzaju obojętności, niewiele się dzieje. Ale znów, to nie rozwiązuje naszych problemów – nie możemy zawsze spać.

Któreś z tych uczuć – bycie szczęśliwym, nieszczęśliwym bądź obojętnym – będzie towarzyszyło każdej pojedynczej chwili naszego samsarycznego istnienia. Oto co Budda opisał jako prawdziwy problem, nie jest nim to, że nie mogę znaleźć pracy. Bardzo ważne, by zdać sobie sprawę z tego, że mówimy tu o każdej pojedynczej chwili, a nie jedynie o niektórych.

Wszystkie te stanowiące problem doświadczenia życiowe, mają jakąś przyczynę. Zasadniczą przyczyną doświadczeń powodujących problemy jest karma oraz przeszkadzające emocje i przeszkadzające postawy. Przedstawmy to w następujący sposób. Prawdziwe problemy stanowią dojrzewanie karmy, a prawdziwe przyczyny stanowią karmę, tak więc prawdziwym kresem cierpienia jest prawdziwy kres karmy i przeszkadzających emocji, a prawdziwą ścieżką, bądź umysłem ścieżki, jest takie zrozumienie, które sprowadza prawdziwy kres. Tak więc karma stanowi centralne zagadnienie w naukach buddyjskich i jest rzeczą bardzo ważną, by zrozumieć, czym ona jest.

Definicja karmy

Kiedy przyglądamy się definicji karmy, to odkrywamy, że jak niemal wszystko w buddyzmie, jest ona różnie definiowana w rozmaitych systemach buddyjskich. Trzymajmy się tutaj wersji najprostszej, według której karma jest pewnym impulsem mentalnym (sems-pa). To ten właśnie impuls prowadzi nas w kierunku określonego doświadczenia. Sama karma nie jest działaniem. Często ludziom się to myli i sądzą, że odnosi się ona do działań, zwłaszcza, że niektórzy tłumacze przekładają karmę jako “działanie”. To wcale nie jest działanie – karma jest impulsem do działania.

Ten impuls przywodzący nas do działania jest pewnym czynnikiem mentalnym i zawsze towarzyszą mu trzy inne czynniki mentalne. Pierwszym jest rozróżnianie (‘du-shes), zwykle przekładane jako ‘rozpoznanie’. Rozróżniamy dany przedmiot w ramach pola danego zmysłu,- ta osoba w odróżnieniu od tamtej osoby. Potrzebujemy odróżnić ten przedmiot ku któremu zostanie skierowane nasze działanie. Drugim jest zamiar (‘dun-pa), który jest także celem – co zamierzamy zrobić? Mamy zamiar skrzywdzić tę osobę lub jej pomóc. Wreszcie trzecim jest towarzysząca temu emocja. Może to być jakaś przeszkadzająca emocja, taka jak złość, bądź jakaś pozytywna, taka jak miłość. Chcemy kogoś skrzywdzić, ponieważ jesteśmy rozzłoszczeni, lub komuś pomóc, ponieważ kochamy tę osobę. Impuls doprowadzający nas do spełnienia danego działania jest karmą.

Buddyjskie znaczenie “motywacji”

Innym słowem, które czasami powoduje zamieszanie u nas na Zachodzie jest „motywacja” (kun-slong). W naszym zachodnim użyciu tego słowa odnosi się ono zwykle do emocji stojącej za czymś. Mówimy, że motywuje nas złość bądź miłość. Kiedy jednak słyszymy słowo motywacja w kontekście buddyjskim, jest to przekład słowa, które nie oznacza motywacji w znaczeniu zachodnim. Z buddyjskiego punktu widzenia, zamiar albo cel stanowi główny aspekt danej motywacji, a wspierająca go emocja jest drugorzędna. Być może zamiast przekładać to słowo jako “motywacja”, lepiej jest mówić: “motywujące ramy mentalne.”

Przykładowo, kiedy na początku jakichkolwiek nauk słyszymy: “Potwierdźmy naszą motywację”, zasadniczo oznacza to potwierdzanie naszego celu, powodu, dla którego tu jesteśmy. Tym powodem jest pragnienie, by nauczyć się czegoś, co pomoże nam podążać w bezpieczną stronę schronienia, bądź osiągnąć oświecenie, by móc w pełniejszy sposób przynosić korzyść innym. To właśnie wzmacniamy czy potwierdzamy. Emocją, która towarzyszy temu celowi, byłoby współczucie i miłość do wszystkich istot, ale to nie jest główny punkt przy wzmacnianiu naszej motywacji. Oczywiście potrzebujemy także potwierdzić na nowo naszą miłość i współczucie, które z naszego zachodniego punktu widzenia są emocjami motywującymi nas do tego, co robimy. Jednak buddyzm odwołuje się do znacznie szerszych ram mentalnych.

Pomocnym jest wyróżnienie wszystkich omawianych tutaj czynników mentalnych, ponieważ możemy je zmieniać wtedy, gdy coś jest nieodpowiednie z którymś z nich. Jeśli nie dokonamy tego rozróżnienia, to bardzo trudno będzie nam wiedzieć, jak poprawić czy dostosować swój stan umysłu.

Karma fizyczna, werbalna i mentalna

Tak więc posiadamy impuls, albo karmę. Kiedy mówimy o karmie fizycznej, werbalnej i mentalnej jest to impuls, by coś uczynić, coś powiedzieć, albo coś pomyśleć. Ten ostatni zwykle nie wciąga nas w pomyślenie o czymś tylko przez chwilę, lecz w rozmyślanie o czymś przez jakiś okres czasu, np. rozmyślanie o zemszczeniu się na kimś, układanie tego. Kiedy mówimy o działaniach fizycznych czy słownych, zwykle zaczynają się one od impulsów mentalnych, mentalnej karmy. Najpierw przychodzi impuls zrobienia czegoś. Przykładowo: „Pomyślałem, że pójdę i zadzwonię do kogoś”. To jest pewien impuls mentalny. Towarzyszą mu odnoszące się do niego emocja, cel oraz wyszczególnienie przedmiotu. Wtedy ta faktyczna fizyczna czy słowna karma jest impulsem, poprzez który rozpoczynamy dane działanie oraz impulsem pojawiającym się w każdej z chwil danego działania, by je podtrzymywać dopóki nie zostanie ukończone. To jest ta fizyczna i słowna karma.

Oczywiście towarzyszące czynniki mentalne mogą ulegać zmianie w stosunku do swego stanu wyjściowego. Przykładowo, myśleliśmy, że zadzwonimy do swojego przyjaciela, ale telefon odebrała jego córka, a nam się wydało, że to głos jej matki i zaczęliśmy rozmawiać. Albo też pierwotną emocją była miłość, ale potem w środku rozmowy zezłościliśmy się na daną osobę. Mieliśmy zamiar powiedzieć jej coś miłego bądź powiedzieć coś paskudnego, ale w trakcie rozmowy coś odwróciło naszą uwagę i zapomnieliśmy o tym. Wszystkie te rzeczy są zmiennymi czynnikami a karma jest jedynie impulsem do zrobienia tego, jak na przykład impuls, by z kimś porozmawiać. Oczywiście ten impuls nie dzieje się sam z siebie – dzieje się łącznie z wszystkimi tymi czynnikami – lecz żadne z nich nie stanowi samego działania. Samo działanie jest czymś innym.

Samo działanie jest czymś, co nazywam „pozytywną siłą karmiczną” (bsod-nams) lub „negatywną siłą karmiczną” (sdig-pa). Są one zwykle przekładane jako „zasługa” i „grzech”. Odnosi się to do samego działania, które występuje jako siła karmiczna. Po jego ukończeniu występuje karmiczne następstwo, które trwa razem z naszym kontinuum mentalnym – potencjałem karmicznym, skłonnościami, stałymi nawykami, itd. Są one abstrakcyjne. Nie będę teraz się wdawać w omawianie różnych rodzajów [karmicznego] następstwa, gdyż jest to zbyt złożone. Ale kiedy przeszkadzające emocje i postawy uaktywniają je, wtedy dane karmiczne następstwo dojrzewa w postaci różnych skutków w tym, czego doświadczamy z chwili na chwilę.

Dojrzewanie następstwa karmicznego

W jakiej postaci dojrzewa następstwo karmiczne?

Przede wszystkim dojrzewa jako prawdziwe problemy – uczucie szczęśliwości, nieszczęśliwości lub obojętności. Mogliśmy robić tę samą rzecz dziś i wczoraj, ale wczoraj, robiąc to odczuwaliśmy szczęśliwość, a dzisiaj, robiąc to czujemy się nieszczęśliwi. To jest dojrzewanie karmy. Używam tutaj określenia “dojrzewania karmy” w bardzo luźny sposób.

Tym, co również dojrzewa jest doświadczanie naszych skupisk obecnego odrodzenia oraz środowiska, w którym się znajdujemy – a więc rodzaju ciała, jakie posiadamy, posiadanego umysłu, inteligencji bądź jej braku itd. i podczas obecnego odrodzenia odczuwanie różnych chwil szczęśliwości bądź nieszczęśliwości.

Następnie w każdej chwili występuje również uczucie chęci robienia czegoś podobnego do tego, co robiliśmy uprzednio. „Chcę zadzwonić do kogoś, chcę wrzeszczeć na ciebie”. „Co miałbyś ochotę zrobić?” “Chciałbym podrapać się w głowę”. To jest dojrzewanie karmy – na zrobienie czego mamy ochotę. Z uczucia chęci zrobienia czegoś może przyjść impuls, by to zrobić. Chęć zrobienia czegoś (‘dod-pa) i impuls do zrobienia tego, są dwiema różnymi rzeczami.

Tym, co również dojrzewa jest doświadczanie sytuacji podobnej do tego, co sami zrobiliśmy, przydarzanie się nam tych samych rzeczy. Zawsze wrzeszczeliśmy na innych, a teraz doświadczamy tego, że ludzie wrzeszczą na nas bądź też zawsze będąc mili dla innych, teraz doświadczamy, że ludzie są mili wobec nas.

Wszystkie te rzeczy nasilają się i słabną, każda w innym tempie. Oznacza to, że różne rzeczy dojrzewają w różnych chwilach, mieszają się ze sobą na różne sposoby i nigdy nie wiemy, co przyjdzie następnie. Nigdy nie wiemy, czy w następnej chwili będziemy się czuć szczęśliwi, czy nieszczęśliwi i nie wiemy, co będziemy mieć ochotę robić za pięć minut. To się przez cały czas zmienia. Ktoś zatelefonuje do mnie i zechce mi coś sprzedać, albo… kto wie, co się wydarzy? Czasami te rzeczy są miłe, a czasami bardzo nieprzyjemne. To się przez cały czas wznosi i opada, i nie mamy pojęcia co do nas nadchodzi – to jest niepewność. To jest okropne, nieprawdaż? Nie tylko to, ale na bardziej pospolitym poziomie również nasz stan w tym odrodzeniu wznosi się i opada.

W ujęciu mahajany, jest jeszcze coś innego, co dojrzewa z karmy: w każdej pojedynczej chwili stale wytwarzamy i doświadczamy czegoś, co nazywam „postrzeganiem peryskopowym”. Możemy widzieć jedynie drobną część tego, co się nam wydarza i przyczyn tego. To również jest skutkiem karmy. Nie mamy pojęcia dlaczego różne rzeczy nam się przydarzają, albo jakie będą skutki naszych działań, tak więc mamy to bardzo ograniczone, tunelowe widzenie. To również jest skutkiem karmy. To czyni nas „ograniczonymi istotami”, istotami o ograniczonych umysłach w przeciwieństwie do wszystkowiedzących Buddów.

Całe to dojrzewanie karmy stanowi pierwszą szlachetną prawdę, prawdziwe problemy. Sądzę, że możemy teraz trochę lepiej pojmować, co Budda rozumiał przez ten pierwszy fakt życia, prawdziwe problemy – jest to dojrzewanie karmy. Okropne jest to, że jesteśmy tak pełni zamętu, że powodujemy dojrzewanie karmy i powodujemy powstawanie dalszych impulsów podtrzymujących ten cykl. Jest to opisywane przez dwanaście ogniw współzależnego powstawanie.

[Patrz: Dwanaście ogniw współzależnego powstawania.]

Ważne, by pamiętać, że to omówienie karmy obejmuje impulsy, które przynoszą nie tylko destruktywne zachowania, ale również konstruktywne zachowania pomieszane z zamętem oraz niesprecyzowane działania pomieszane z zamętem. Konstruktywnym postępowaniem pomieszanym z zamętem byłoby: „Chcę ci pomagać, ponieważ chcę, żebyś mnie lubiła i była dla mnie miła”. Albo: “Chcę ci pomagać, by czuć się potrzebnym, gdyż to sprawia, że jestem ważny i użyteczny “. Albo też mógłby to być impuls zrobienia czegoś niesprecyzowanego, ani konstruktywnego ani destruktywnego, jak stałe kręcenie młynka palcami, stukanie po stole czy podrzucanie kolanem, albo coś podobnego. To jest pomieszane z wewnętrznym zamętem. Jesteśmy naiwni, ponieważ na prawdę nie rozumiemy, że do jest denerwujące dla innych, albo sprawia, iż wyglądamy niedorzecznie.

Karma mówi o wszystkich tych rodzajach zachowania, o impulsach je sprowadzających.

Cztery ogólne prawa karmy

Są cztery ogólne prawa karmy.

Pierwszym z nich jest pewność skutku. Jest to ujmowane w bardzo szczególny sposób. Jeśli doświadczamy nieszczęśliwości, to jest pewne, że dojrzewa ona z naszego uprzedniego destruktywnego postępowania. To nie mówi, że jeśli podejmiemy jakieś destruktywne działanie, to z pewnością dojrzeje z tego nieszczęśliwość. Dlaczego? Ponieważ możemy oczyścić negatywną karmę. Gdyby było to ujmowane w ten inny sposób, wynikałoby z tego, że karmy nie da się oczyścić. Jeśli doświadczamy nieszczęśliwości, to możemy mieć pewność, że pochodzi ona z jakiegoś destruktywnego zachowania, jeśli zaś doświadczamy szczęśliwości, możemy mieć pewność, że dojrzewa ona z jakiegoś konstruktywnego zachowania. Bardzo ważne jest zrozumienie zależności pomiędzy zachowaniem a odczuwaniem danego poziomu szczęśliwości czy nieszczęśliwości. Nie mówimy, że jeśli działa się destruktywnie, to rodzi to nieszczęśliwość.

Popatrzmy na liczne odmiany tej zależności pomiędzy uczuciami a działaniami. Nie mówimy tu o tej szczęśliwości bądź nieszczęśliwości, którą nasze działania wyrządzą innym, co do tego nie ma żadnej pewności. Przykładowo, oddałem ostatnio swój komputer do naprawy do zakładu i skradziono go stamtąd. Byłem bardzo szczęśliwy z tego powodu, gdyż ten komputer bez przerwy się psuł, a teraz mogę odebrać pieniądze z ubezpieczenia i kupić sobie nowy. Ta kradzież nie spowodowała mojej nieszczęśliwości. Pierwsze prawo karmy mówi o doświadczaniu szczęśliwości bądź nieszczęśliwości przez tę osobę, która podejmuje dane działanie.

Nie jest również pewne, co będziemy odczuwać podejmując jakieś określone działanie, niekoniecznie jest to związane z danym działaniem. Moglibyśmy powstrzymać się od niewłaściwego stosunku płciowego, takiego jak współżycie z czyimś partnerem i robiąc tak czuć się bardzo nieszczęśliwi. Nie jest również wcale pewne, co będziemy odczuwać bezpośrednio po danym działaniu: “Pomagałem komuś, a potem ta osoba poszła do domu, a ja poczułem się bardzo przygnębiony”. Jak już powiedzieliśmy, również nie jest nawet pewne, że te uczucia później kiedyś dojrzeją, ponieważ możemy oczyścić siebie z karmicznych następstw swoich działań. Jedyna pewną rzeczą, jest to, że jeśli doświadczamy tych uczuć, bez względu na to co się wtedy wydarza, są one skutkiem jakiegoś uprzedniego konstruktywnego bądź destruktywnego działania. Jeśli czujemy się nieszczęśliwi powstrzymując się od cudzołóstwa, uczucie to dojrzewa z jakichś wcześniejszych destruktywnych działań.

Powinienem również wspomnieć o jednej ważnej rzeczy, gdyż niektórzy mogą mieć tu brak jasności – co to jest konstruktywne działanie? Powstrzymywanie się od zabijania stanowi jedno z dziesięciu konstruktywnych działań. Zwykle nie myślę o tym, by iść i mordować ludzi, a więc fakt, że nie morduję nikogo nie jest konstruktywnym działaniem powstrzymywania się od zabijania. Konstruktywnym działaniem byłoby, gdyby bzyczał nam koło głowy komar i poczuliśmy chęć zabicia go, ale potem pomyśleliśmy o następstwach zabijania i nie zrobili tego. W tym miejscu powstrzymanie się od zabijania stanowi konstruktywne działanie nie zabijania. Kiedy mówimy o tego rodzaju konstruktywnym postępowaniu powstrzymywania się od destruktywnych działań, jest ono bardzo aktywne, nie jest to zaledwie coś w rodzaju: „No dobrze, ja nigdy nie zabijam, więc równie dobrze mogę ślubować nie zabijanie”. To nie jest wystarczająco silne. Oczywiście ślubowanie czegoś jest zawsze korzystne, ale prawdziwie konstruktywnym działaniem jest powstrzymanie się od destruktywnego działania wtedy, kiedy chcemy je podjąć i powstrzymanie się z powodu rozumienia jego następstw. Są oczywiście także konstruktywne działania związane z faktyczną pomocą komuś, lub daniem czegoś komuś. Ale to jest już inny rodzaj konstruktywnego działania.

Drugim prawem karmy jest powiększanie się skutków – z jakiegoś niewielkiego działania mogą pojawić się bardzo wielkie skutki. Mówimy swojemu partnerowi coś paskudnego i im dłużej pozostawiamy to bez próby rozwiązania problemu, tym większa narasta uraza. Wszyscy znamy to z własnego doświadczenia.

Trzecim prawem karmy jest to, że jeśli nie podjęliśmy określonego rodzaju działania, to nie doświadczymy jego skutków. Wiele osób ginie w katastrofie samolotu, ale kilka osób przeżywa. Dlaczego? Nie stworzyli przyczyn śmierci w tej katastrofie, a więc nie doświadczają takiego skutku. Jeśli rzeczywiście oczyściliśmy się zupełnie z całej swojej karmy, wtedy nie ma się czego obawiać. Nawet jeśli udamy się w jakieś niebezpieczne miejsce, pełne złodziei itd., to nie doświadczymy rabunku, ponieważ oczyściliśmy się z karmicznej przyczyny bycia obrabowanymi. Przykładowo, nikt nie mógł skrzywdzić Buddy.

Czwartym prawem jest to, że jeśli popełniliśmy już jakieś działanie, jego karmiczne następstwo w naszym kontinuum mentalnym nie odejdzie samo z siebie, nie zestarzeje się tak bardzo, by już nigdy nie dojrzeć. Kiedyś wreszcie, o ile go nie oczyścimy, w pewnej chwili ono dojrzeje. Może to zabrać milion lat, ale ono dojrzeje, o ile go nie oczyścimy.

To są ogólne prawa karmy. Jedno działanie również może dawać skutki przez wiele żywotów. Przykładem użytym w tekstach jest ktoś, kto nazwał pewnego bodhisattwę małpą, i odradzał się potem pięćset razy jako małpa. Nie o to chodzi, czy jesteśmy w stanie uznać taki przykład, chodzi o to, że cała ta sprawa wcale nie jest czymś linearnym. Jedno działanie może mieć wiele skutków, przez wiele żywotów, albo wiele działań może łącznie spowodować jeden skutek. Powyższy przykład będzie użyteczny, jeśli sprawi, że się zastanowimy zanim nazwiemy policję „świniami”.

Cztery czynniki potrzebne dla pełnego skutku karmicznego

Kiedy mówimy o jakimś działaniu karmicznym, to aby jego skutki były najpełniejsze, potrzeba, by w pełni wystąpiły cztery czynniki. Jeśli brakuje któregoś z tych czynników, wtedy skutek nie będzie tak silny. Jednak nie znaczy to, że nie będzie żadnego skutku.

Na samym początku jest jakaś podstawa. Potrzebna jest jakaś podstawa, jakaś istota lub przedmiot, ku któremu skierowane jest dane działanie. Myśleliśmy, że w łazience ktoś siedzi za długo i zaczęliśmy się wydzierać, ale wtedy okazało się, że tam nie było nikogo. To nie jest tak silne, jak w przypadku, gdyby faktycznie ktoś tam był w środku. Musi być ktoś, kto usłyszy nasz wrzask, zrozumie go i uwierzy, że mówimy poważnie. Jeśli dana osoba jest głucha, albo nastawiła radio i nie mogła nas usłyszeć, nie jest to tak silne.

Drugim czynnikiem, który musi być całkowity, jest impuls, czyli sama karma, oraz inne czynniki towarzyszące temu impulsowi. Tak więc musi istnieć prawidłowe wyróżnienie przedmiotu. Przykładowo, myślałem że to był mój parasol i go wziąłem, ale myliłem się i przez pomyłkę wziąłem twój parasol. Jeśli robimy coś przez pomyłkę, skutek jest o wiele słabszy, niż gdybyśmy z rozmysłem wybrali i wzięli sobie najlepszy parasol. Jednakże pomimo tego, że była to pomyłka, nadal jest to destruktywne działanie, tym niemniej nie jest to zbyt silne destruktywne działanie. Drugim towarzyszącym składnikiem jest zamiar. Jeśli nie ma zamiaru, jest to jak podczas tańca z kimś, kiedy nie mieliśmy zamiaru nadepnąć tej osobie na stopę, ale nadepnęliśmy. Taki uczynek o wiele mniej waży, niż gdybyśmy zrobili to umyślnie. Następnie trzecim składnikiem jest to, że jeśli mówimy o destruktywnym działaniu, to musi temu towarzyszyć jakaś przeszkadzająca emocja. Jeśli zabijamy komara bzyczącego wokół głowy naszego dziecka i robimy to nie dlatego, że nienawidzimy komarów, lecz dlatego, że kochamy swoje dziecko i chcemy je ochronić, to bardzo się to różni od zabicia komara, dlatego że nienawidzimy tych owadów. Wszystko to stanowi ten drugi czynnik działania karmicznego, czyli impuls.

Trzecim czynnikiem jest samo działanie. Musimy faktycznie to zrobić. Jeśli planowałem wydrzeć się na ciebie, ale właśnie ktoś podszedł do drzwi lub zadzwonił telefon i w rzeczywistości tego nie zrobiłem, nie jest to tak ciężkie, jak faktyczne zrobienie tego. Jeśli jedynie śniłem o zabiciu ciebie, to nie zrobiłem tego faktycznie w rzeczywistym życiu. Choć to zabójstwo we śnie jest pewnym destruktywnym działanie, i może mu towarzyszyć mnóstwo złości itp. i w tym śnie mogliśmy zabić daną osobę z silna intencją, to nie jest to tak ciężkie, jak zabicie rzeczywistej osoby, ponieważ nie wiąże się z tym działanie.

Musi też być finał. To jest ten czwarty czynnik. Jeśli strzelamy do kogoś z zamiarem zabicia tej osoby i pudłujemy, i tylko ją postrzelimy w ramię, to nasze działanie nie osiąga zamierzonego finału, a więc nie jest tak ciężkie. Jeśli chcieliśmy naprawdę skrzywdzić kogoś tym, co powiedzieliśmy, a to wcale nie skrzywdziło tej osoby, ponieważ nie uwierzyła nam, albo z innego powodu, to nie jest to tak ciężkie jak wtedy, kiedy to faktycznie by się tę osobę zraniło. Tak samo będzie, jeśli skłamaliśmy, a dana osoba nam nie uwierzyła. Możemy widzieć, że skutki naszych działań są rzeczywiście bardzo złożone, włącza się w to wiele różnych czynników.

Uczestnik: Czy tak samo jest z pozytywnymi działaniami?

Alex: Tak. Przykładowo, miałem zamiar pomóc tobie, ale zamiast tego pomogłem komuś innemu. Nie miałem naprawdę zamiaru pomóc tobie, ale mimo wszystko pomogłem, albo zrobiłem coś, by ci pomóc, ale to wcale ci nie pomogło. Często tak się dzieje. Przygotowujemy dla kogoś smaczny posiłek, by sprawić tej osobie przyjemność, ale ona się tym dławi i ląduje w szpitalu. Albo nie smakuje jej to zupełnie, jest dla niej obrzydliwe. Również z konstruktywnymi działaniami występują wszystkie te rzeczy.

Karma wpychająca i dopełniająca

Innym podziałem karmy jest coś nazywanego „karmą wpychającą i dopełniającą”.

Karma pchająca (‘phen-byed-kyi las) jest pewnym impulsem, który wpycha nas w jakieś przyszłe życie. A ściślej biorąc, jest to pewien impuls do robienia czegoś, który jest tak silny, że jego karmiczne następstwo może wepchnąć nas w jakieś przyszłe życie. Może ukształtować rodzaj naszego odrodzenia, np., w postaci psa lub człowieka. Jest tak wtedy, kiedy temu impulsowi towarzyszy jakiś bardzo silny zamiar i jakaś bardzo silna emocja. Jeśli faktycznie podążamy za tym impulsem do zamierzonego finału, może to ukształtować rodzaj odrodzenia, jakiego doznamy. To jest nazywane „karmą wpychającą”.

Karma dopełniająca (rdzogs-byed-kyi las) ma miejsce wtedy, kiedy zamiar czy motywacja, oraz towarzysząca jej emocja, nie są zbyt silne. Da to skutek w postaci okoliczności dopełniających nasze odrodzenie w danym konkretnym stanie, przykładowo, czy będziemy bezpańskim wyleniałym kundlem ulicznym w Indiach, czy też pudlem w domu zamożnej osoby mieszkającej na Zachodzie. Mamy tu cztery możliwości: karma może być pozytywna wpychająca i negatywna dopełniająca, negatywna wpychająca i pozytywna dopełniająca, itd.

Karma odegrana i karma nabudowana

Kolejny podział, który jest naprawdę interesujący, to “karma odegrana” i “karma nabudowana”.

Karma odegrana (byas-pa’i las) odnosi się do wszelkiego fizycznego bądź słownego impulsu, który faktycznie doprowadził do naszego fizycznego bądź słownego działania, bez względu na to, czy został on uprzednio pobudzony (bsam-pa) czy nie, w sensie bycia rozbudowanym czy sprowadzonym przez nasze własne pobudzające go myśli czy rozważania. Karma nabudowana (bsags-pa’i las) odnosi się do wszelkiego impulsu karmicznego, jaki został pobudzony, w sensie bycia zbudowanym czy sprowadzonym przez nasze własne pobudzające go myśli czy rozważania, bez względu na to, czy doprowadziło to nas do faktycznego czynu fizycznego bądź słownego, czy też nie. Jeśli karma nabudowana nie prowadzi do jakiegoś fizycznego czy słownego czynu, to stanowi ona karmę mentalną – jest mentalny impulsem do zrobienia czy powiedzenia czegoś, w oparciu o uprzedni proces myślowy.

Na podstawie tego rozróżnienia możemy widzieć cztery możliwości. Przykładowo, planowałem cię skrzywdzić lub ci pomóc, ale faktycznie tego nie zrobiłem; nie planowałem ci pomóc, ale pomogłem; planowałem ci pomóc i faktycznie to zrobiłem; lub też nie planowałem tego robić i nie zrobiłem.

Pewność doświadczenia skutków istnieje tylko co do tych działań, które zaplanowaliśmy a potem faktycznie spełniliśmy.

Bywa, że często ludzie błędnie pojmują tę klasyfikację i sądzą, że istnieją jakieś działania, co do których brak jest pewności, czy wytworzą one skutki, oraz inne działania, co do których istnieje pewność ich skutków. To nie taki podział jest tu zakreślany, chociaż jest tak, że kiedy oczyszczamy swoje kontinuum mentalne z karmicznych następstw swoich destrukcyjnych działań, to nie musimy już doświadczać ich skutków. Jednak kiedy mówimy o pewności skutków w omawianym tu kontekście, to mówimy przede wszystkim o pewności tego kiedy one dojrzeją. Co do działań, które planowaliśmy, ale których faktycznie nie spełniliśmy, nie ma żadnej pewności, kiedy dojrzeją ich skutki. Mogą dojrzeć w dowolnym czasie – w tym życiu, w następnym życiu, bądź w dowolnym życiu po następnym. Jeśli nie wierzymy w przyszłe żywoty, tak jak nie wierzy w nie wielu ludzi na Zachodzie, to ważne by wiedzieć, skutki których działań dojrzeją w tym życiu. Zwróćmy uwagę, że muszą one zostać zaplanowane i faktycznie spełnione.

Działania karmiczne, których skutki dojrzeją w tym życiu

Są ogólnie cztery rodzaje działań karmicznych, czy to destruktywnych czy konstruktywnych, przynoszących skutki, które zaczną dojrzewać w tym życiu. Jednak ich dojrzewanie może trwać nadal w przyszłych żywotach.

Pierwszą parą są destruktywne działania sprowadzane z powodu skrajnego przywiązania do swojego ciała, majątku czy życia oraz konstruktywne działania pochodzące ze skrajnego ignorowania któregoś z tych trzech. Przykładowo, jestem bardzo przywiązany do swojego samochodu, a ty w niego walnąłeś, więc podchodzę do twojego samochodu z kijem bejsbolowym i go roztrzaskuję. Albo mogłoby być tak, że jestem tak przywiązany do nie chorowania, że odmawiam pomocy komuś, kto jest zakaźnie chory. Z drugiej strony mógłbym być tak bardzo nie przywiązany do swego ciała, że wbiegam do palącego się budynku, by ratować uwięzione tam dziecko.

Drugą parę stanowią destruktywne działania sprowadzone przez skrajnie złośliwe myśli skierowane przeciw komuś, takie jak torturowanie jeńców, bądź konstruktywne działania sprowadzone przez skrajne myśli altruistyczne i nacechowane miłością, takie jak doglądanie rannych żołnierzy przeciwnika.

Trzecia para obejmuje destruktywne działania sprowadzone przez skrajnie silne pragnienie zaszkodzenia Buddzie, Dharmie czy Sandze, mistrzom duchowym, itd., takie jak zniszczenie klasztoru i stracenie mnichów. Obejmuje ona także konstruktywne działania sprowadzone przez skrajną ufność w dobre cechy Trzech Klejnotów i duchowych nauczycieli, takie jak zbudowanie stupy czy ofiarowanie dotacji na publikację związaną z Dharmą, czy też na zbudowanie jakiegoś ośrodka buddyjskiego.

Czwartą parą są destruktywne działania oparte na zupełnym braku wdzięczności i szacunku, skierowane przeciwko komuś, kto bardzo nam pomógł, tak jak swoim rodzicom czy nauczycielom, bądź konstruktywne działania skierowane ku nim z chęci odpłacenia się za ich dobroć. Przykładowo, nie zajmowanie się swoimi rodzicami na starość i w chorobie, bądź pomaganie swoim nauczycielom duchowym w ich przedsięwzięciach. Jednak pamiętajmy, że musimy tu prawdziwie myśleć o angażowaniu się w takie działania, a nie jedynie robić coś spontanicznie, czy być do tego zmuszonym.

Czynniki wpływające na siłę dojrzewającej karmy

Następstwo karmiczne naszych działań może dojrzeć w postaci czegoś silnego czy ciężkiego, lub w postaci czegoś lekkiego i błahego. Więc ostatnią rzeczą, którą chcę teraz omówić, są niektóre z czynników, które wpływają na siłę skutków dojrzewających czy to z pozytywnej, czy z negatywnej karmy. Ta lista jest dość długa.

Pierwszym czynnikiem jest natura danego działania bądź zjawiska. Jest to ujmowane w kategoriach cierpienia bądź szczęśliwości, jakie ono ogólnie wywołuje u drugiej osoby. Zabicie kogoś jest cięższe od kradzieży jego samochodu, uratowanie komuś życia jest silniejsze od dania mu trochę pieniędzy.

Drugim czynnikiem jest siła emocji, przeszkadzającej bądź pozytywnej towarzyszącej danemu impulsowi. Skrzywdzenie kogoś z prawdziwie silną nienawiścią jest o wiele mocniejsze, niż skrzywdzenie kogoś na skutek jedynie odrobiny złości. By zaoszczędzić czasu, dla reszty listy podam głównie przykłady działań destruktywnych, a sami możecie sobie wywnioskować również przykłady działań konstruktywnych.

Następnie trzecim czynnikiem jest skrzywiony, przemożny pęd, innymi słowy, czy działaniu towarzyszy, czy nie, skrzywiona antagonistyczna postaw, i czy myślimy, że nie ma niczego złego w robieniu tego, że można to uczynić. Przykładowo, idziemy na wojnę, by pozabijać wszystkich ludzi z określonej grupy etnicznej i myślimy, że jest to absolutnie właściwe, a każdy, kto uważa, że to jest złe, jest głupi. To jest wypaczona antagonistyczna postawa. Albo, że jest rzeczą absolutnie właściwą, by zabijać zwierzęta, ponieważ zostały one stworzone do naszego użytku. Jeśli jest obecna tego rodzaju postawa, jest to ciężki uczynek.

Czwartym jest faktyczne działanie. Jest to widziane w kategoriach ilości cierpienia spowodowanego u ofiary dokonaniem naszego czynu. Wyrywanie skrzydełek musze jest znacznie cięższe od po prostu roztrzaskania jej packą.

Kolejnym czynnikiem jest podstawa, ku której skierowany jest dany czyn. To różni się w zależności od korzyści, jakie my sami czy inni uzyskali od tej istoty w przeszłości, bądź uzyskają w teraźniejszości czy przyszłości oraz od jej dobrych cech. Te dobre cechy obejmują również cel, który ta istota osiągnęła, bądź ku któremu zmierza. Przykładowo, zabicie mnicha bądź mniszki jest cięższe od zabicia osoby świeckiej, z uwagi na cele i cechy tych pierwszych. Również zabicie Mahatmy Gandhiego jest cięższe od stracenia przestępcy czy zarżnięcia kury.

Następnym czynnikiem jest status, bądź osiągnięcia istoty, ku której skierowany jest dany czyn. Jest to cięższy uczynek, jeśli ofiarą jest ktoś, kto właśnie ukończył odosobnienie. Jeśli krzywdzimy kogoś chorego, jest to cięższy uczynek w porównaniu ze skrzywdzeniem kogoś zdrowego.

Następnym jest poziom uznania, zakres szacunku, jakim obdarzamy daną istotę. Skrzywdzenie kogoś, kogo szanujemy, jest różne od skrzywdzenia kogoś, kogo nie znamy. Mam wiele szacunku dla swojego nauczyciela duchowego, więc kłamstwo wobec niego jest cięższe niż skłamanie jakiejś nieznajomej osobie, wobec której nie odczuwam żadnego szczególnego szacunku.

Potem idzie warunek wspierający. Cięższym uczynkiem jest zabicie kogoś, kiedy złożyliśmy ślub nie odbierania życia innym istotom, niż jeśli nie składaliśmy żadnych ślubów.

Kolejnym jest częstotliwość bądź nawykowość. Jeśli dokonaliśmy w przeszłości jakiegoś czynu już wiele razy, jest to cięższy uczynek. Jeśli przez całe swoje życie zawsze polowaliśmy, są to cięższe uczynki od jednorazowego zastrzelenia sarny.

Potem idzie ilość osób związanych z dokonaniem danego czynu. Jeśli jesteśmy częścią gangu, który pobił kogoś, jest to cięższy uczynek od zrobienia tego samemu. Ale też przeciwnie, odprawienie pudży z dużą grupą ludzi jest silniejszym pozytywnym działaniem od zrobienia tego samemu w swoim pokoju. Oto czemu Tybetańczycy tak lubią odprawiać pudżę w wielkich grupach.

Następnym czynnikiem jest powtarzanie, czy powtarzamy dane działanie w przyszłości, czy nie.

Ostatnim czynnikiem jest obecność bądź nieobecność sił przeciwnych. Innymi słowy, jeśli robimy coś destruktywnego, to czy równoważymy to mnóstwem konstruktywnych rzeczy, czy w ogóle nie, albo jeśli zrobiliśmy w przeszłości coś konstruktywnego, to czy zostało to zniwelowane przez wiele destruktywnych rzeczy, czy też nie.

Choć wygląda to na długą listę i być może przechodzenie przez nią jest nieco uciążliwe, tym niemniej wskazuje to nam bardzo pomocne punkty, jeśli potrzebujemy zrobić coś negatywnego lub pozytywnego i chcielibyśmy wiedzieć jak to osłabić, bądź wzmocnić. Jeśli musimy zrobić coś destruktywnego, na przykład zagazować dom przeciw karaluchom czy czemuś podobnemu, to możemy spróbować zrobić to bez nienawiści, nie robić tego zbyt często i nie zapraszać wszystkich przyjaciół na przyjęcie z okazji wybicia karaluchów, uważając, że to wspaniały ubaw. Z drugiej strony, jeśli robimy coś pozytywnego, to dobrze jest zaprosić swoich przyjaciół, by do nas dołączyli i robić to z silnym pozytywnym odczuciem, i robić to wielokrotnie, jak na przykład organizować pudżę we własnym domu.

Tak więc te czynniki dają nam wskazówkę, jak wpływać na skutki naszych działań, jeśli nawet nadal działamy kompulsywnie i w zamęcie. Jeśli zamierzamy pomagać innym, to możemy zacząć od pomagania tym, którzy byli dla nas najlepsi, np. swoim rodzicom. Jeśli musimy skrzywdzić bądź rozczarować kogoś, jak np. kiedy nie mamy czasu, by zadzwonić do każdego, do kogo powinniśmy zadzwonić, to nie sprawiajmy zawodu tym, którzy byli dla nas bardzo dobrzy, przykładowo swoim rodzicom. To nie jest tylko jakaś tam lista, lecz coś, z czym powinniśmy pracować na co dzień w swoich działaniach wobec innych.

Obecność bądź brak sił przeciwnych

Ostatni punkt na powyższej liście, obecność bądź brak sił przeciwnych, jest szczególnie ważny. Tutaj mamy początek omawiania oczyszczania karmy, w co nie wejdę szczegółowo tego wieczoru, ale pozwolę sobie wspomnieć kilka istotnych punktów.

[Więcej szczegółów na temat oczyszczania karmy, patrz: Dwanaście ogniw współzależnego powstawania, dzień trzeci: Ostatnie pięć ogniw i mechanism samsary.]

Dane destruktywne działanie jest bardzo ciężkie, jeśli nie uznajemy tego za błąd, który będzie mieć ujemne następstwa. Przeciwieństwem tego jest przyznanie w otwarty sposób, że to był błąd i że było to niewłaściwe. Nawet jeśli robiąc coś nie myśleliśmy, że było w tym coś niewłaściwego, to jeśli później przyznamy, że to był błąd, zacznie to oczyszczać następstwa i co najmniej je złagodzi.

Destruktywne działanie jest także ciężkim uczynkiem, jeśli zrobiliśmy je z radością, bez skrupułó, i rozkoszujemy się nim. Przeciwieństwem tego jest żal.

Kolejnym czynnikiem czyniącym dane działanie ciężkim, jest brak chęci czy zamiaru zaprzestania powtarzania go. Kiedy na przykład myślimy: „Będę nadal sobie puszczać muzykę głośno przez całą noc. Nie obchodzi mnie, że to nie daje zasnąć moim sąsiadom”. Przeciwieństwem tego jest myślenie: „Postaram się nie powtarzać czegoś takiego”.

Ostatnim czynnikiem jest nie myślenie o naprawieniu szkody. Przeciwstawne temu jest użycie pozytywnych działań naprawczych.

Oto jak uzyskujemy te cztery przeciwstawne siły, które są tak ważne do stosowania w medytacji Wadżrasattwy, czy w jakimkolwiek rodzaju praktyk oczyszczających. Każda z nich jest zalecana w jakimś szczególnym celu.

Powinniśmy dodać do tego punktu o obecności lub braku sił przeciwnych jeszcze jeden składnik. Kolejną rzeczą, czyniącą jakiś czyn ciężkim, jest sytuacja kiedy robimy coś bez poczucia własnej moralnej godności czy troski o to, jak nasze działanie odciska się na innych. Nie dbamy o własny osobisty honor, ani nie dbamy o to, co ludzie pomyślą o naszej rodzinie, nauczycielach, rodakach, itd. Przeciwieństwem tego jest potwierdzenie bezpiecznego kierunku i bodhiczitty, z poczuciem szacunku do siebie samych i troski o to, jak nasze działania odcisną się na innych. „Robię coś pozytywnego w swoim życiu”. Przykładem może być jakiś Niemiec, który wyjeżdża gdzieś i zachowuje się głośno oraz robi wiele zamieszania nie dbając o to, co z tego powodu ludzie pomyślą ogólnie o Niemcach.

Myślę, że na dziś wieczór na tym skończymy. Jeśli ktoś ma jakieś pytania, to proszę je zadać.

Pytania

Uczestnik: Powiedziałeś, że nikt nie może skrzywdzić Buddy, ale Buddzie podano zepsute jedzenie, które spowodowało jego śmierć przez zatrucie pokarmowe, a Jezus został ukrzyżowany. Jak to się stało? Słyszałem także, że jeśli jakiś naród czy społeczność bierze na siebie coś tak złego, jak zabicie Buddy, to społeczność ta ulega później zniszczeniu.

Alex: Hmm, po pierwsze, w buddyzmie istnieje bardzo wiele różnych wyjaśnień zdarzeń z życia Buddy. Ale jeśli popatrzymy na wyjaśnienie w tradycji mahajany, to kiedy Buddzie podano zepsute jedzenie i umarł od tego, było tak, że on pozwolił temu się wydarzyć. Nie wydarzyło się to poza kontrolą, jako fakt dojrzenia jakiejś negatywnej karmy. Budda pozwolił się temu wydarzyć, celem nauczenia swoich uczniów nietrwałości.

Także jeśli chodzi o karmę zabicia jakiegoś Buddy, jest różnica pomiędzy karmą, której doświadczy ta jedna osoba, a karmą, której doświadczą wszyscy. Zależy to od tego, czy dane działania zostały dokonane przez jedną osobę, jakąś grupę osób, czy też przez wszystkich. Zawsze podawanym przykładem jest tu Bodhgaya. Znajdująca się tam wspaniała stupa Buddy była wielokrotnie niszczona – a więc tym karmicznym czynem nie było faktyczne zabicie jakiegoś Buddy, lecz zniszczenie przedstawienia Buddy. Jako karmiczny skutek, Bodhgaya jest jedną z najuboższych części Indii, pełną żebraków, zdeformowanych trędowatych i komarów. Wyjaśnia się, że to jest powodem dla gromadzenia się wszystkich tych zdeformowanych trędowatych na tym terenie, jest tak z powodu działania zbiorowego. Wiele osób brało udział w niszczeniu tej stupy, tak więc wiele istot wspólnie doświadcza skutku tego – ci żebracy, trędowaci itd.

Uczestnik: Podczas obecnej epidemii pryszczycy, władze zdecydowały o wybiciu całego bydła. Ponieważ jestem częścią społeczeństwa, w którym to się dzieje, to zabijanie całego bydła będzie działaniem grupowym, nieprawdaż? Czy będę musieć doznać zbiorowych karmicznych skutków tego zbiorowego działania, czy nie? Jak tego uniknąć?

Alex: Przede wszystkim pamiętajmy o czwartym prawie karmy, jeśli nie podjęliśmy jakiegoś działania, to nie doświadczymy jego skutku. Jeśli my nie zabiliśmy tych zwierząt, to nie bierzemy udziału w tym karmicznym działaniu. Różne osoby faktycznie dokonujące uboju są tymi, którzy biorą udział w tym karmicznym działaniu.

Jest jednak punkt dotyczący cieszenia się z działań innych osób. Jeśli cieszymy się z konstruktywnych działań innych, to budujemy pozytywną siłę karmiczną, a jeśli radujemy się destruktywnymi działaniami innych, buduje to negatywną siłę karmiczną. Jeśli więc na prawdę uważamy, że ubój bydła jest jakąś wspaniałą rzeczą do zrobienia, to jest jedna rzecz. Jednak, jeśli uważamy, że to okropne, że je się zabija i czujemy wielkie współczucie, itp., jest to pozytywny sposób myślenia.

Musimy jednak być ostrożni, by nie dodawać do tego naiwności. Te zwierzęta, to bydło, miały tak czy inaczej zostać zabite na mięso, a więc jest to tylko kwestia kiedy zostaną zabite. Współczucie im tylko dlatego, że są zabijane z powodu epidemii, ale nie dbanie o to, że są zabijane na mięso, jest czymś naiwnym. Nasze myślenie ze współczuciem stanowi tu konstruktywne działanie, lecz towarzyszy mu zakłócająca emocja naiwności. Tak więc zawsze powinniśmy uważnie analizować wszystkie swoje myśli i działania.

Dedykacja

Zakończymy tę sesję dedykacją. Widzimy, jak ważne jest zrozumienie tych różnorodnych czynników karmy, ponieważ choć jest to rzecz złożona – najbardziej złożona rzecz w buddyzmie – tym niemniej im bardziej ją rozumiemy, tym bardziej możemy zacząć wpływać na swoje zachowanie i kształtować je samo oraz ciężar jego następstw. Jak w powyższym przykładzie, możemy zacząć rozwijać współczucie dla bydła w ogóle – nie tylko z powodu jego choroby.

Oby wszelka zbudowana z tej sesji pozytywna siła powiększała się i oby wszelkie zrozumienie, jakie uzyskaliśmy, pogłębiało się, abyśmy powoli mogli zacząć osłabiać skutki swojej karmy, a na koniec przezwyciężyć całą naszą karmę, tak byśmy mogli służyć najlepszą pomocą wszystkim.