Archiwa Berzina

Buddyjskie archiwa dr. Alexandra Berzina

Wyświetl w trybie przyjaznym dla niewidomych. Skocz do nawigacji

Strona główna > Zaawansowana medytacja > Kalaczakra > Obce, zniekształcone wersje mitu Szambali

Obce, zniekształcone wersje mitu Szambali

Alexander Berzin
Listopad 1996, tekst poprawiony w maju i grudniu 2003
Tłumaczenie na polski: Milena Bianga

Wprowadzenie

Legenda Szambali zawarta w tekstach Kalaczakry obrosła wieloma obcymi mitami. Niektóre z nich, na przykład utożsamianie Szambali z Rosją, Mongolią czy Japonią, rozpowszechniano, aby zdobyć poparcie militarne czy polityczne. Inne interpretacje pojawiały się w ramach ruchów okultystycznych i mieszały koncepcje buddyjskie z innymi systemami przekonań. Niektóre zaowocowały nawet wysłaniem ekspedycji mających na celu odnalezienie legendarnej krainy.

Wersje okultystyczne legendy można podzielić na dwie grupy. Jedna z nich uważała Szambalę za utopijny raj, którego mieszkańcy uratują świat. Do tej grupy przynależy brytyjski powieściopisarz, James Hilton. W swojej wydanej w 1933 roku pracy Lost Horizon (Zaginiony horyzont) opisuje on Szambalę jako duchowy raj znajdujący się w niedostępnej, ukrytej dolinie w Tybecie. Szangrila to niewątpliwie romantyczne zniekształcenie mitu Szambali. Druga grupa opisywała Szambalę jako krainę złowrogich sił. W niektórych powojennych opisach związków nazizmu z okultyzmem przyjmuje się taką interpretację. Ważne, aby nie przypisywać żadnej z tych zniekształconych wersji mitu buddyzmowi. Prześledźmy, jak powstał ten fenomen.

Teozofia

Madame Helena Bławatska (1831-1891) urodziła się na Ukrainie, w rodzinie rosyjskich arystokratów. Obdarzona pozazmysłowymi zdolnościami, podróżowała po świecie w poszukiwaniu tajemnych, okultystycznych nauk i spędziła wiele lat na subkontynencie indyjskim. W latach 1867-1870 studiowała buddyzm tybetański pod kierunkiem mistrzów indyjskich – najprawdopodobniej z rejonów indyjskich Himalajów, podlegających wpływom kulturalnym Tybetu – podczas domniemanego pobytu w klasztorze Taszilungpo (ang. Tashilhumpo) w Tybecie.

Bławatska zetknęła się z buddyzmem w czasie, gdy orientalistyka europejska była wciąż w powijakach i dostępnych było niewiele tłumaczeń czy opisów. Co więcej, mogła studiować jedynie oderwane fragmenty obszernych nauk buddyjskich. W swoich listach prywatnych Bławatska napisała, że ponieważ znajomość buddyzmu tybetańskiego na Zachodzie w owym czasie była niewielka, zdecydowała się na przetłumaczenie podstawowych terminów za pomocą popularniejszych pojęć zaczerpniętych z hinduizmu i okultyzmu. Na przykład trzy z czterech wysp-światów (czterech kontynentów) otaczających górę Meru uznała za zatopione i zaginione wyspy: Hiperboreę, Lemurię i Atlantydę. Podobnie przyjęła, że cztery rasy człekopodobne (istoty narodzone w wyniku transformacji, z wilgoci i ciepła, z jaj oraz z łona) wymienione w abhidharmie i naukach Kalaczakry to rasy zamieszkujące owe wyspy-światy. Jej przekonanie, że nauki ezoteryczne wszystkich religii światowych tworzą jeden zbiór wiedzy okultystycznej, wzmocniło jej decyzję, aby tłumaczyć w ten sposób, i taką metodę zastosowała w swoich pracach.

Razem z amerykańskim spirytystą, pułkownikiem Henrym Steelem Olcottem, w 1875 roku założyła Towarzystwo Teozoficzne w Nowym Jorku. Wkrótce międzynarodowa siedziba towarzystwa została przeniesiona do Madrasu w Indiach. Podczas gdy jej kolega, Alfred Percy Sinnett, w swojej pracy Esoteric Buddhism (Buddyzm ezoteryczny) (1883) utożsamiał teozofię z buddyzmem ezoterycznym, Bławatska odrzucała takie założenie. Jej pośmiertnie opublikowane listy Letters of H. P. Blavatsky to A. P. Sinnet (Listy H. P. Bławatskiej do A. P. Sinneta) ujawniają, że uważała, iż teozofia przekazuje „tajemne nauki okultystyczne z Transhimalajów”, a nie nauki buddyzmu tybetańskiego. Jednak wpływ jej prac sprawił, że na Zachodzie po raz pierwszy zaczęto kojarzyć Szambalę z okultyzmem i wiele osób później myliło te poglądy z faktycznymi naukami buddyjskimi.

W 1888 roku Bławatska wspominała o Szambali w swojej głównej pracy, Tajemnej doktrynie, przedstawiającej nauki, które – jak twierdziła – otrzymała drogą telepatyczną od swoich mistrzów w Tybecie. Napisała w jednym z listów, że choć jej nauczyciele byli inkarnowanymi „bjang-czubs” czy „czang-czubs” (tyb. byang-chub, sanskr. bodhisattwa), nazywała ich „mahatmami”, ponieważ ten termin był bardziej znany Brytyjczykom w Indiach.

Tybetańskie źródło nauk zawartych w Tajemnej doktrynie, jak twierdziła Bławatska, to The Stanzas of Dzyan (Zwrotki Dzjan) – pierwszy tom komentarzy do siedmiu tajemnych stronic „Kiu-te”. Kiu-te jest transkrypcją tybetańskiego słowa „rgyud-sde”, które oznacza „rozdział tantr” i jest tytułem pierwszej sekcji tybetańskich tłumaczeń słów Buddy, kangjur. Dzjan jest z kolei tłumaczeniem sanskryckiego słowa dhjana (jap. zen), które znaczy „mentalna stabilność”. Bławatska była świadoma, że Tantra Kalaczakry była pierwszą pozycją w rozdziale tantr w kangjur – wspomniała o tym fakcie w swoich notatkach. Wyjaśniała jednak, że owych siedem tajemnych stronic nie stanowiło części opublikowanego tekstu „Kiu-te” i że nie ma niczego podobnego do The Stanzas of Dzyan w tym zbiorze.

Nie jest jasne, w jakim stopniu Bławatska faktycznie przestudiowała teksty Kalaczakry. Najwcześniej opublikowanym na Zachodzie (1833) tekstem dotyczącym tej tematyki był artykuł zatytułowany Note on the Origins of the Kalachakra and Adi-Buddha Systems (Uwagi dotyczące pochodzenia systemów Kalaczakry oraz Adibuddy) autorstwa pionierskiego węgierskiego uczonego Aleksandra Csomo de Körös (Körösi Csoma Sandor). De Körös skompilował pierwszy słownik oraz podręcznik do gramatyki języka tybetańskiego w języku zachodnim (angielskim). Wkrótce potem, w 1839 roku, został wydany Tibetan-Russian Dictionary and Grammar (Słownik tybetańsko-rosyjski i gramatyka) Jakova Schmidta. Jednak większość wiedzy Bławatskiej na temat Kalaczakry pochodziła z rozdziału „The Kalachakra System (System Kalaczakry)” pracy Emila Schlagintweita Buddhism in Tibet (Buddyzm w Tybecie) (1863), jak wskazuje obecność w jej pracach licznych zapożyczeń fragmentów z tej książki. Zgodnie z przyjętą przez siebie zasadą, Bławatska opisywała Szambalę za pomocą istniejących w hinduizmie i okultyzmie zbliżonych pojęć.

Pierwsze angielskie tłumaczenie Wisznupurany, dokonane przez Horacego Haymana Wallace'a, ukazało się w 1864 roku, na trzy lata przed domniemaną wizytą Bławatskiej w Tybecie. Bławatska wyjaśniła mit o Szambali przy użyciu hinduistycznych pojęć zawartych w tym tekście: Szambala to miasto, w którym pojawi się przyszły mesjasz, awatar Kalki. Kalki, pisała Bławatska, to „dla braminów – Wisznu, mesjasz na Białym Koniu; dla buddystów – Budda Maitreja; dla Parsów – Sosiosh; dla chrześcijan – Jezus”. Twierdziła także, że żyjący na początku IX wieku założyciel szkoły adwajta wedanta, Szankaraczaria, „nadal żyje w Bractwie Szambali po drugiej stronie Himalajów”.

Gdzie indziej napisała, że kiedy Lemuria zatonęła, część jej mieszkańców przetrwała na Atlantydzie, a część wybrańców przeniosła się na świętą wyspę „Shamballah” na pustyni Gobi. Jednak nigdzie ani w tekstach Kalaczakry, ani w Wisznupuranie nie ma żadnych wzmianek o Atlantydzie, Lemurii, Maitrei czy Sosiosh. Mimo to następcy Bławatskiej dalej łączyli te miejsca/postaci z Szambalą.

To, że Bławatska umiejscawiała Szambalę na pustyni Gobi, nie jest niespodzianką, ponieważ wśród Mongołów (w tym u populacji Buriatów z Syberii i Kałmuków z rejonu dolnego biegu Wołgi) buddyzm tybetański był bardzo rozpowszechniony, zwłaszcza nauki Kalaczakry. Przez wieki Mongołowie wierzyli, że Mongolia to Północny Ląd Szambali, a Bławatska była z pewnością zaznajomiona z wierzeniami rosyjskich Buriatów i Kałmuków.

Bławatska mogła także utwierdzić się w swoim przekonaniu, że Szambala znajduje się na pustyni Gobi, zapoznawszy się z pracami Csoma de Körös. W 1825 roku napisał on, że Szambala to coś w rodzaju buddyjskiej Jerozolimy i że leży ona między 45 a 50 stopniem długości geograficznej. Choć de Körös uważał, że Szambala prawdopodobnie znajduje się na pustyni Kizilkum w Kazachstanie, to Gobi także mieści się między tymi dwiema długościami. Później inni badacze także umiejscawiali Szambalę między tymi wartościami, jednak albo w Turkiestanie Wschodnim (Xinjiang, Sinkiang), albo w górach Ałtaj.

Choć sama Bławatska nigdy nie utrzymywała, że Szambala była źródłem jej Tajemnej doktryny, kilku późniejszych członków Towarzystwa Teozoficznego wskazywało na taki związek. Wśród nich prym wiodła Alice Bailey, która napisała Letters on Occult Meditation (Listy o medytacji okultystycznej) (1922). Helena Roerich w swojej pracy Collected Letters (Listy zebrane) (1935-36) także napisała, że Bławatska była posłańcem Białego Bractwa z Szambali. Co więcej, donosiła, że w 1934 władca Szambali ponownie wezwał do Tybetu mahatmów, którzy przekazali Bławatskiej tajemne nauki.

Twierdzenie Dordżijewa, że Rosja to Szambala

Pierwsze poważne wykorzystanie legendy o Szambali do celów politycznych było także związane z Rosją. Awgan Dordżijew (1854-1938) był buriackim Mongołem i mnichem, który studiował w Lhasie i stał się głównym partnerem od debat (nauczycielem pomocniczym) Dalajlamy XIII. W obliczu brytyjskich i chińskich machinacji mających na celu kontrolowanie Tybetu, przekonał on Dalajlamę, aby zwrócił się do Rosji o pomoc wojskową. Ekai Kawaguchi pisze w książce Three Years in Tibet (Trzy lata w Tybecie), że Dordżijew dokonał tego, mówiąc Jego Świątobliwości, że Rosja to Szambala, a car Mikołaj II to inkarnacja Congkapy, założyciela tradycji gelug. Dordżijew kilka razy udał się z misją na rosyjski dwór carski, ale nigdy nie udało mu się uzyskać żadnego wsparcia. Przekonał jednak cara, aby ten zbudował buddyjską świątynię w Sankt Petersburgu.

Pierwsza publiczna ceremonia w tej świątyni odbyła się w 1913 roku. Był to rytuał w intencji długiego życia dynastii Romanowów odprawiony w trzechsetną rocznicę jej powstania. Albert Grünwedel, niemiecki badacz Azji Centralnej, w swojej pracy Der Weg nach Shambhala (Droga do Szambali) (1915) twierdzi, że Dordżijew mówił o dynastii Romanowów jako o następcach władców Szambali.

Mongolia i Japonia a Szambala

Następny przypadek wykorzystania legendy o Szambali do celów politycznych miał miejsce w Mongolii. Baron von Ungern-Sternberg (Niemiec mieszkający w Rosji) był zaciekłym antybolszewikiem. W czasie wojny domowej, która wybuchła po rewolucji rosyjskiej w 1917 roku, walczył na Syberii z wojskami białych (czyli zwolenników caratu). Z powodzeniem najechał Mongolię Zewnętrzną w 1920 roku, aby uwolnić ją spod władzy Chińczyków. Ungern zasłynął z okrucieństwa – wymordował tysiące Chińczyków, współpracujących z nimi Mongołów, rosyjskich bolszewików oraz Żydów, dlatego nazwano go „Szalonym Baronem”. Ungern był przekonany, że wszyscy Żydzi byli bolszewikami.

Sukhe Bator powołał w Buriacji Tymczasowy Komunistyczny Rząd Mongolski i poprowadził armię mongolską do walki z Ungernem. Werbował żołnierzy, mówiąc im, że jeśli będą walczyć o wyzwolenie Mongolii spod ucisku, odrodzą się w armii Szambali. Z pomocą sowieckiej Armii Czerwonej pod koniec 1921 roku Sukhe Bator podbił stolicę Mongolii, Ułan Bator. W 1924 roku powstała Mongolska Republika Ludowa.

Gdy w 1937 roku Japończycy przejęli władzę w Mongolii Wewnętrznej, Japonia również zaczęła wykorzystywać legendę o Szambali do swoich celów politycznych. Próbując zdobyć poparcie Mongołów, Japończycy rozpowszechniali pogląd, że Japonia to Szambala.

Ossendowski i Agharti

W 1922 roku Ferdynand Ossendowski (1876-1945), polski naukowiec, który spędził większość swojego życia w Rosji, w książce Ludzie, zwierzęta, bogowie zrelacjonował swoje podróże po Mongolii Zewnętrznej, które odbywał w okresie kampanii prowadzonych przez barona von Ungern-Sternberga. Ossendowski pisał, że kilku lamów mongolskich opowiadało mu o Agharti, podziemnym królestwie leżącym pod Mongolią i rządzonym przez Króla Świata. W przyszłości, kiedy materializm zniszczy świat, wybuchnie straszliwa wojna. W tym czasie mieszkańcy Agharti wyjdą na powierzchnię i pomogą zakończyć przemoc. Ossendowski pisał, że przekonał Ungerna o prawdziwości tych opowieści i w konsekwencji Szalony Baron wysłał dwie misje mające na celu odnalezienie Agharti, którymi kierował książę Poulzig. Misje zakończyły się niepowodzeniem, a książę nigdy nie powrócił z drugiej wyprawy.

Kamil Giżycki był polskim inżynierem wojskowości, który walczył przeciwko bolszewikom na Syberii, a następnie dołączył do oddziałów Ungerna w Mongolii. W swojej relacji Przez Urjanchaj i Mongolię (1929), opisującej wydarzenia z owego okresu, nie wspomniał o Agharti. Co interesujące, w książce tej napisał, że Ossendowski pomógł Szalonemu Baronowi, przekazując mu wzór na wytworzenie gazu trującego.

Choć w tekstach Kalaczakry nie ma żadnego opisu wskazującego na to, że Szambala to królestwo podziemne, Ossendowski czyni w swoje książce wyraźną paralelę do zawartego w Kalaczakrze opisu władcy Szamabli, Kalkiego, który nadejdzie, aby pomóc światu zakończyć apokaliptyczną wojnę. Jednak warto odnotować pojawienie się w tym kontekście nazwy „Agharti”. Nie występuje ona ani w tekstach Kalaczakry, ani w pracach Bławatskiej.

Słowo „Agharti” (Agharta, Asgartha, Agarthi, Agardhi) po raz pierwszy pojawiło się we francuskiej powieści Les fils de Dieu (Synowie Boga) napisanej w 1873 roku przez Louisa Jacolliot. Inny francuski autor, Joseph-Alexandre Saint-Yves d’Alveidre, spopularyzował legendę o Agharti w swojej wydanej w 1886 roku powieści Mission de l’Inde en Europe (Misja Indii w Europie). Opisał w niej podziemne królestwo, w którym istnieje uniwersytet będący skarbnicą wiedzy tajemnej. Najpierw znajdowało się ono w Ajodhja w Indiach, a 1800 lat p.n.e. zostało przeniesione do sekretnego miejsca pod Himalajami. Jego król, „mahatma”, strzeże owych tajemnic i nie ujawnił ich, ponieważ umożliwiłoby to Antychrystowi zbudowanie potężnej broni. Gdy siły zła zostaną pokonane, mahatmowie ujawnią swoje sekrety ku pożytkowi ludzkości.

Saint-Yves d’Alveidre mógł w istocie zapożyczyć wiele elementów swojej powieści z opisu Szambali zawartego w tekstach Kalaczakry. Liczba „1800” pojawia się wielokrotnie w literaturze Kalaczakry, a teksty klasyczne mówią, że przywódcy Szambali faktycznie posiedli wiedzę pozwalającą zbudować broń, za pomocą której pokonają siły najeźdźców. Jednak ci dwaj francuscy powieściopisarze ewidentnie stworzyli utwory beletrystyczne.

W swojej pracy Ossendowski und die Wahrheit (Ossendowski i prawda) (1925) szwedzki badacz Tybetu, Sven Hedin, obalił twierdzenia Ossendowskiego, że usłyszał on o Agharti od lamów mongolskich. Napisał, że polski naukowiec zaczerpnął mit o Agharti od Saint-Yves d’Alveidre'a i wplótł go do swojej opowieści, aby dotrzeć do niemieckich czytelników do pewnego stopnia zaznajomionych z okultyzmem. Hedin przyznał jednak, że Tybet i Dalajlama są strażnikami tajemnej wiedzy.

Dodatkowe wyjaśnienie może być jednak takie: Ossendowski mógł użyć mitu o Agharti, aby pozyskać przychylność Ungerna. Ungern na pewno utożsamiłby materialistyczne wojska Antychrysta, które mieszkańcy Agharti mieli pokonać, jako bolszewików, przeciwko którym walczył. Ponieważ Sukhe Bator werbował swoich żołnierzy, posiłkując się obietnicami związanymi z Szambalą, Ungern mógł w podobny sposób wykorzystać tę legendę do swoich własnych celów. Gdyby tak faktycznie było, moglibyśmy sądzić, że stąd się wzięła wersja legendy ukazująca Szambalę w negatywnych świetle.

Roerich, Szambala i agni-joga

Mikołaj Roerich (1874-1947), rosyjski malarz i gorliwy student teozofii, był członkiem komitetu ds. budowy buddyjskiej świątyni w Sankt Petersburgu i sam zaprojektował jej witraże. Jego żona, Helena, przetłumaczyła Tajemną doktrynę Bławatskiej na rosyjski. W latach 1925-28 poprowadził ekspedycję, której trasa prowadziła z Indii przez Tybet do Mongolii Zewnętrznej i rejonu gór Ałtaj na Syberii, na północ od Turkiestanu Wschodniego. Domniemanym celem wyprawy było badanie roślin, studiowanie tamtejszych języków, badania etnologiczne oraz wykonywanie rysunków. Jednak jej podstawowym celem było odnalezienie Szambali.

Według kilku teozoficznych relacji misja Roericha polegała na zwróceniu do Szambali czintamani (klejnotu spełniającego życzenia) powierzonego mu przez Ligę Narodów. Prowadzona przez niego ekspedycja zlokalizowała Szambalę w górach Ałtaj. Nawet obecnie zwolennicy Roericha żywią przekonanie, że góry Ałtaj to wielkie centrum duchowe połączone w pewien sposób z Szambalą.

Poszukiwania Szambali podejmowane przez Roericha były być może częściowo inspirowane przez książkę Der Weg nach Shambhala Grünwedela, która zawierała tłumaczenie Przewodnika po Szambali (Sham-bha-la’i lam-yig) napisanego w połowie XVIII wieku przez Panczenlamę III (1738-80). Panczenlama zastrzegał jednak, że fizyczna podróż do Szambali może doprowadzić tylko do określonego miejsca. Aby dostać się do legendarnej krainy, należy wykonać ogromną liczbę praktyk duchowych. Innymi słowy, podróż do Szambali to w istocie poszukiwania wewnętrzne. To wyjaśnienie najwyraźniej nie zniechęciło takich nieustraszonych podróżników jak Roerich od prób fizycznego zawędrowania do Szambali

W 1929 roku Roerichowie stworzyli agni-jogę, jako jej podstawę przyjmując nauki teozoficzne. Być może były one także kontynuacją stosowanego przez Bławatską modelu tłumaczenia terminologii buddyjskiej za pomocą obrazów i bardziej znanych odbiorcom, zaczerpniętych z hinduizmu i okultyzmu pojęć. W końcu Roerichowie uważali, że Szambala była źródłem wszystkich nauk indyjskich. Nazywali oni również jej władców „Panami Ognia, którzy pokonają Panów Ciemności”.

Agni w sanskrycie oznacza „ogień”, a konkretnie wedyjski święty ogień oczyszczający. Odpowiednio Roerich wyjaśniał, że mistrzowie Szambali panują nad mocą oczyszczającą tego ognia. Praktykujący agni-jogę wybierają Buddę, Jezusa lub Mahometa jako przewodnika w duchowej praktyce. Koncentrując się na wybranych przez siebie przewodnikach, modlą się o pokój, jednocześnie wykonując proste wizualizacje usuwające przeszkody.

W praktyce buddyjskiej medytujący kończą intensywne odosobnienia zwane „pudżami ognia”. W czasie tych rytuałów ofiarują ziarna zboża i masło, wrzucając je do ognia, aby oczyścić i odsunąć przeszkody, które mogłyby powstać w wyniku błędów popełnionych w medytacji. W płomieniach wyobrażają sobie bóstwo ognia, Agni, postać wyraźnie zapożyczoną z hinduizmu. Roerich mógł być świadkiem takich pudży, albo w buddyjskiej świątyni w Sankt Petersburgu, albo w czasie swoich podróży po Mongolii, i stąd może wywodzić się jego koncepcja agni-jogi.

Tak więc podstawowe skojarzenie Roericha z Szambalą było takie, że to miejsce pokoju. W swojej pracy Shambhala: In Search of a New Era (Szambala: W poszukiwaniu Nowej Ery) (1930), Roerich opisał Szambalę jako święte miasto leżące na północ od Indii. Jego władca ujawnia nauki Buddy Maitrei, które mają przynieść pokój na świecie. Każda tradycja opisuje Szambalę zgodnie z własnym rozumieniem i dlatego na przykład legenda o Świętym Graalu to wersja mitu o Szambali. Do tych, którzy otrzymali informacje o naukach pochodzących z „Tajemniczego Duchowego Miejsca i Bractwa w sercu Azji”, zaliczają się m.in. Konstantyn Wielki, Czyngis-chan i ksiądz Jan.

Roerich ukuł nawet termin „wojownicy Szambali”, w latach 1980. przejęty przez Czogiama Trungpę Rinpoczego, tybetańskiego inkarnowanego lamę z linii karma kagju i ningma, który przystosował i wyraził koncepcje buddyjskie we współczesnym, potocznym języku amerykańskim. Trungpa Rinpocze pisał jednak, że jego idea wojowników Szambali nie ma nic wspólnego z naukami Kalaczakry ani samą Szambalą. To metafora opisująca kogoś, kto usiłuje doskonalić siebie dla pożytku innych. Z kolei Roerich używał tego terminu na określenie „Braci Ludzkości”, którzy przyniosą światu pokój z Szambali.

Po powrocie z Azji Roerich pojechał do Nowego Jorku, gdzie w 1929 roku odegrał zasadniczą rolę w ogłoszeniu paktu Roericha, międzynarodowego traktatu mającego na celu ochronę pomników kultury na świecie. Na zaproponowanym przez Roericha sztandarze pokoju widniały trzy koła, który to symbol – jak wyjaśniał – występuje we wszystkich tradycjach duchowych, w tym w tradycji „rigden gjelpo”, królów Szambali. Jednak niczego takiego nie ma w tekstach Kalaczakry. Wiele krajów z całego świata podpisało ten pakt, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi, które to uczyniły w 1935 roku. Symbol trzech kół został później zaadoptowany jako emblemat na opaskach noszonych przez osoby niepełnosprawne fizycznie i wskazujący, że chcą one, aby je traktowano łagodnie.

W swoim tekście Shambhala: In Search of a New Era Roerich wskazywał także na podobieństwo Szambali i Thule, lądu ukrytego na biegunie północnym, który, jak zobaczymy poniżej, inspirował Niemców w ich poszukiwaniach tajemnej krainy. Wspominał także o związku Szambali z podziemnym miastem Agharti (Agarthi), do którego można się dostać za pomocą tuneli znajdujących się pod Himalajami. Jego mieszkańcy pojawią się w „czasie oczyszczenia”. W swojej pracy Collected Letters Helena Roerich wskazywała, że Saint-Yves d’Alveidre mylił się, utożsamiając Szambalę z Agharti – jej zdaniem to odrębne miejsca.

Jocelyn Godwin w książce Arktos, The Polar Myth in Science, Symbolism and Nazi Survival (Arktos, mit polarny w nauce, symbolizm a przetrwanie nazistów) (1993) utożsamiła moc agni z vril. Vril to siła psychokinetyczna strzeżona przez mieszkańców wyspy Thule, do której naziści próbowali dotrzeć, aby uzyskać pomoc we wzmocnieniu nadrasy aryjskiej. Jednak Roerich nigdy nie wskazywał na takie powiązanie.

[Zobacz: Związki nazistów z Szambalą i Tybetem.]

Steiner, antropozofia i Szambala

W przeciwieństwie do prezentowanych przez Bławatską i Roericha wizji Szamabali jako dobroczynnej krainy, której mieszkańcy pomogą zaprowadzić pokój na świecie, w wersjach alternatywnych legendy podkreślano jej apokaliptyczny aspekt. Wiązały one Szambalę głównie z niszczycielskimi siłami odnowy, które rozprawią się ze starymi, przebrzmiałymi sposobami myślenia i zaprowadzą na świecie nowy, pokojowy porządek. Tak więc destrukcyjne siły Szambali w ostatecznym wymiarze są dobroczynne. Te wersje legendy także mają swoje korzenie w teozofii.

W 1884 roku dr Wilhelm Hübbe-Schleiden założył Niemieckie Towarzystwo Teozoficzne. Po początkowym niepowodzeniu Annie Besant w 1902 roku zaprosiła Rudolfa Steinera (1861-1925), austriackiego spirytystę, aby reaktywował towarzystwo. Steiner opuścił je w 1909 roku, głównie z tego powodu, że nie mógł zgodzić się z deklaracją Besant i C. W. Leadbettera, że szesnastoletni Krisznamurti jest mesjaszem. W latach 1910-1911 Steiner wygłosił w Berlinie i Monachium cykl wykładów, według niektórych opinii nauczał „schrystianizowanej wersji teozofii”. Jednak sam Steiner twierdził, że jego nauki były wynikiem jasnowidzącego odczytania „Kronik Akasi” i nie opierały się na teozofii.

Akasia w sanskrycie oznacza „przestrzeń”. Te kroniki okultystyczne podobno zawierają całą mądrość ludzkości. Teksty Kalaczakry mówią o w pełni oczyszczonym, najsubtelniejszym poziomie aktywności mentalnej, który jest podstawą wszechwiedzącej świadomości Buddy, jako o „wadżrze przestrzeni przenikającej przestrzeń”. Jednak nie przedstawiają go jako kroniki wszelkiej wiedzy, do której można uzyskać dostęp za pomocą mocy psychicznych.

Według Steinera Chrystus, prawdziwy mesjasz, ujawni Ląd Szamballi (Szambali), kiedy ponownie zejdzie na ziemię. Szambala, która zaginęła dawno temu, to siedziba Maitrei. W wykładzie zatytułowanym „Maitreya – Christ oder Antichrist (Maitreja – Chrystus czy antychryst)” Steiner wyjaśniał, że „cokolwiek wypłynie z ust Maitrei, wypłynie z nich dzięki mocy Chrystusa”.

Steiner podkreślał istnienie konfliktu między dobrem a złem uosabianym przez Lucyfera i Arymana. Bławatska już wcześniej odróżniła Lucyfera od Szatana. Według „Tajemnej doktryny” Lucyfer to „nosiciel światła”, „światło astralne” istniejące w każdym umyśle – jest zarówno kusicielem, jak i wyzwolicielem od czystego animalizmu. Służy tworzeniu oraz niszczeniu i manifestuje się w namiętności seksualnej. Choć Lucyfer może podnieść ludzkość na wyższy poziom, scholastycy łacińscy zrobili z niego czyste zło – Szatana.

Bławatska pisała także o zoroastryjskim dualizmie i walce między Ahura Mazdą reprezentującym siły światła a Arymanem uosabiającym siły ciemności. Jednak Steiner poszedł o krok dalej niż Bławatska i przekształcił ten dualizm w antagonizm między Lucyferem a Arymanem. W pracy Occult Science, An Outline (Nauka okultystyczna: Zarys) Steiner scharakteryzował Lucyfera jako istotę światłości, pomost między człowiekiem a Bogiem, który zbliża nas do Chrystusa. „Dzieci Lucyfera” to zatem wszyscy ci, którzy dążą do wiedzy i mądrości, natomiast Aryman sprowadza ludzi na manowce ich niższej, materialnej, cielesnej, zwierzęcej natury.

Steiner nazywał siebie „lucyferianinem”, a Maitreja – wedle jogo logiki – miał być Antychrystem. Ponieważ ludzie wypaczyli rzeczywiste nauki Chrystusa, Maitreja jako Antychryst nadejdzie z Szambali, oczyści świat ze skaz i będzie nauczał prawdziwego przekazu Chrystusa. W 1913 roku zwolennicy Steinera założyli Towarzystwo Antropozoficzne, choć sam Steiner nie wstąpił do niego aż do 1923 roku, kiedy je restytuował.

Według tekstu tantry kalaczakry Raudraczakrin, dwudziesty piąty Kalki rządzący Szambalą, pokona najeźdźców spoza Indii, którzy będą próbowali podbić świat. Ci najeźdźcy będą wyznawcami nauk pochodzących z linii ośmiu proroków: Adama, Abrahama, Noego, Mojżesza, Jezusa, Maniego, Mahometa i Mahdiego. Analiza historyczna wskazuje, że za model dla tych najeźdźców posłużyły wojska szyitów ismailijskich z Multanu końca X wieku (obecny Pakistan), sojusznika imperium egipskich Fatymidów. Fatymidzi ze swoim mesjaszem Mahdim chcieli podbić świat islamski przed przepowiedzianą apokalipsą i końcem świata, który miał nastąpić 500 lat po Mahomecie. Mieszkańcy tego regionu, w tym buddyjsko-hinduistyczno-muzułmańskiego rejonu Afganistanu, w którym najprawdopodobniej powstały historyczne nauki Kalaczakry, żyli w wielkim strachu przed inwazją. Przepowiedziany konflikt i zwycięstwo nad najeźdźcami były jednak metaforą wewnętrznej walki ze strachem i niewiedzą. Stanowiła ona dla przerażonych ludzi ówczesnych czasów skuteczną metodę przezwyciężenia silnych obaw, jakich doświadczali.

Steiner był prawdopodobnie nieświadomy historycznego kontekstu i metaforycznego znaczenia legendy o Szambali. Dlatego zarówno on, jak i wielu innych w kolejnych dekadach uznawało Szambalę za siedzibę mocy duchowej, która zapoczątkuje odnowę chrześcijaństwa. Podkreślanie przez Steinera, że Maitreja i Szambala to prawdziwe źródła odnowy chrześcijaństwa w przyszłości, odzwierciedla także jego wielki niepokój, że teozofowie promują Krisznamurtiego jako nowego zbawiciela.

[Zobacz: Święte wojny w buddyzmie i islamie: Mit Szambali.]

Teksty Kalaczakry nawet nie wspominają o naukach chrześcijańskich. Jednak jest w nich mowa o metodach, za pomocą których hinduiści i muzułmanie mogą odnaleźć alternatywne znaczenia doktryn głoszonych przez ich własne religie, a które pozwolą im stworzyć wraz z buddystami wspólny front duchowy w celu odparcia niebezpieczeństwa inwazji. Wskazują nawet nauki Buddy, w których porównywał on niektóre z twierdzeń hinduistycznych i muzułmańskich. Wyznawcy tych religii, jeśli byliby tym zainteresowani, mogliby wykorzystać swoje własne przekonania jako etapy przejściowe wiodące ku ścieżce buddyjskiej. Jednak w tekstach Kalaczakry nie ma stwierdzeń, że zawierają one prawdziwe znaczenia nauk hinduistycznych i islamskich. Nie ma w nich również mowy o tym, że Szambala stanie się źródłem odnowy, w wyniku której ludzie z powrotem skierują się ku prawdziwym doktrynom głoszonym przez założycieli tych religii, nie mówiąc już o powrocie do czystych nauk Chrystusa.

[Zobacz: Nawracanie religijne w Szambali.]

Alice Bailey i „moc Szambali”

Brytyjka Alice Bailey (1880-1949), medium zwolenniczka teozofii, twierdziła, że nawiązuje kontakt channelingowy i otrzymuje przekazy okultystyczne od tybetańskiego mistrza. Przegrawszy z Annie Besant walkę o przywództwo w ruchu teozoficznym, założyła w 1920 roku organizację Lucifer Trust. Zanim powstała ona oficjalnie, Besant nazywała ją Tibetan Lodge, a w 1922 roku po raz kolejny zmieniła jej nazwę na Lucis Trust. Jej wykłady i pisma przyczyniły się do powstania ruchu New Age. Nazywała Nowy Wiek (New Age) zarówno Erą Wodnika, jak i Wiekiem Maitrei.

W Initiations, Human and Solar (Inicjacje ludzkie i słoneczne) (1922), Letters on Occult Meditation (Listy o medytacji okutystycznej) (1922), A Treatise on Cosmic Fire (Traktat o ogniu kosmicznym) (1925) i A Treatise on White Magic (Traktat o białej magii) (1934), Bailey obszernie opisała „Moc Szambali”. Podobnie jak Roerich, uważała, że Szambala to „źródło kosmicznego ognia”, który ma moc oczyszczania. Jednak nie wyobrażała go sobie jako dobroczynnego agni, ale, idąc w ślady Steinera, wiązała go raczej z Lucyferem. Uważała ów ogień za źródło niszczycielskiej siły zdolnej zniszczyć zdegenerowane nauki i ustanowić czysty Nowy Wiek.

Moc Szambali, wyjaśniała Bailey, to niezwykle zmienna energia woli. Choć jest ona destrukcyjna w tym sensie, że może zakłócać spokój, jest jednocześnie bezosobowa i neutralna. Niewłaściwie użyta, może stanowić źródło „Zła”, natomiast jeśli jest pojmowana jako Wola Boska, wtajemniczeni mogą opanować ją i użyć dla ostatecznego „Dobra”. Panująca w Szambali „Hierarchia”, na której czele stoi Maitreja, chroni moc i we właściwym czasie ujawni osobom, które do tego dojrzały, „Tajemnice Wieków”, z „Plan”. Można się zastanawiać, czy koncepcje Bailey zainspirowały twórców wizji „mocy” w Gwiezdnych Wojnach, przedstawianej jako chronionej przez wojowników Jedi siły, którą można wykorzystać albo dla dobrych, albo dla złych celów.

Podobnie jak Steiner, Bailey zmodyfikowała ideę nie tylko Lucyfera, ale także Antychrysta, wiążąc je jednak z mocą Szambali. Podpierając się koncepcjami teozoficznymi, twierdziła, że moc Szambali już wcześniej w historii dwukrotnie dała o sobie znać. Pierwszy raz miało to miejsce w Erze Lemurii – zwiastowała ona wtedy indywidualizację rodzaju ludzkiego [wyodrębnienie się ludzi jako osobnego gatunku]. Za drugim razem objawiła się „za czasów Atlantydy, kiedy to rozgrywała się walka między Panami Światła a Panami Formy Materialnej, Siłami Ciemności”. Obecnie, twierdziła Bailey, odnosząc się do okresu między dwiema wojnami światowymi, manifestuje się ona jako destrukcyjna moc zdolna zniszczyć to, co niepożądane i szkodliwe w obecnych formach rządu, religii i społeczeństwa.

Doreal i Bractwo Białej Świątyni

Koncepcje Bailey zainicjowały kilka kolejnych ruchów okultystycznych, które powiązały Szambalę z jeszcze bardziej ezoterycznymi ideami. Jednym z tych ruchów było Bractwo Białej Świątyni założone w 1930 roku przez amerykańskiego spirytystę Morrisa Doreala (1902-1963). W swojej pracy Maitreya, Lord of the Word (Maitreja, Pan Świata) Doreal napisał, że Shamballa (Szambala) to Wielka, Biała Świątynia Tybetu mieszcząca się na głębokości 75 mil pod Himalajami. Wejście do niej znajduje się pod ziemią, a przestrzeń wokół niej jest zakrzywiona i prowadzi do innego wszechświata. Według Doreala Szambala składa się z dwóch połówek. Południową połowę zamieszkują mistrzowie i wielcy guru, zaś część północna to kraina, w której przebywa Maitreja, awatar czy nauczyciel świata. W przyszłości Maitreja przybędzie z wojownikami Szambali, którzy są „nosicielami światła Ery Wodnika”, aby pokonać siły ciemności i zła na świecie.

Głównym dziełem Doreala był tekst The Emerald Tablets of Thoth the Atlantean (Szmaragdowe Tablice Thota z Atlantydy). Tablice te – jak twierdził – wydobył spod Wielkiej Piramidy w Egipcie i przetłumaczył z języka Atlantydów. Utrzymywał także, że otrzymał tajemne inicjacje od mnichów tybetańskich.

Haushofer, Towarzystwo Thule i nazistowskie Niemcy

Po drugiej wojnie światowej Bailey wyjaśniała politykę nazistów – twierdziła, że Hitler przywłaszczył sobie moc Szambali i użył jej niewłaściwie jako „narzędzia Sił Ciemności”, aby zwalczać „Energię Światła”.

Podobne tezy o istnieniu związku między Hitlerem a mocą Szambali, jak te głoszone przez Bailey, wysuwali też autorzy wielu powojennych rozpraw na temat nazizmu i okultyzmu – twierdzili, że naziści wysyłali ekspedycje do Tybetu, aby pozyskać pomoc Szambali i Agharti w realizacji niemieckiego planu Generalnego. Bailey jednak wymieniała tylko Szambalę w tym kontekście i w ogóle nie wspominała o Agharti. Natomiast autorzy tych prac utrzymywali, że Szambala odmówiła udzielenia pomocy nazistom, ale mistrzowie z Agharti zgodzili się i udali się z uczestnikami wyprawy do Niemiec. Co więcej, przypisywali oni nazistowskie poszukiwania pomocy okultystycznej w Tybecie poglądom Karla Haushofera i Towarzystwa Thule. Haushofer był założycielem Towarzystwa Vril powiązanego z Towarzystwem Thule i wywarł bardzo silny wpływ na okultystyczne idee Hitlera. Towarzystwa Thule i Vril łączyły poglądy pochodzące z różnych źródeł. Prześledźmy – w porządku chronologicznym – te przekonania przed przeanalizowaniem owych powojennych rozpraw.

Starożytni Grecy pisali nie tylko o zatopionej wyspie Atlantydzie, ale także o Hiperborei, północnej krainie, której mieszkańcy przenieśli się na południe, zanim pokrył ją lód. XVII-wieczny szwedzki autor Olaf Rudbeck umiejscawiał ją na biegunie północnym, a autorzy kilka innych tekstów twierdzą, że przed zniszczeniem kraina ta rozpadła się na dwie wyspy: Thule i Ultima Thule.

Brytyjski astronom sir Edmund Halley pod koniec XVII wieku wysunął teorię, że ziemia jest pusta. Francuski powieściopisarz Juliusz Verne, spopularyzował tę ideę w swojej książce Podróż do wnętrza ziemi (1864). W 1871 roku brytyjski powieściopisarz Edward Bulwer-Lytton w pracy The Coming Race (Nadchodząca rasa) opisał rasę nadludzi, Vril-ya, która mieszkała pod powierzchnią ziemi i planowała podbić świat za pomocą psychokinetycznej energii vril. W swojej książce Les Fils de Dieu (Synowie Boga) (1873) francuski autor Louis Jacolliot powiązał vril z podziemną rasą Thule. Orędownik wolności Indii, Bal Gangadhar Tilak, w swojej pracy The Arctic Home of the Vedas (Arktyczny dom Wed) (1903) utożsamił migrację mieszkańców Thule na południe z powstaniem rasy aryjskiej. W 1908 roku amerykański autor George Emerson opublikował powieść The Smokey God, or A Voyage to the Inner Word (Dymiący Bóg, czyli podróż do innego świata) – opisywał w niej podróż norweskiego żeglarza, który przez otwór w biegunie północnym przedostał się do świata ukrytego we wnętrzu ziemi.

Towarzystwo Thule zostało założone w 1910 roku przez Feliksa Niednera, niemieckiego tłumacza Edd z pranordyckiego. Członkowie towarzystwa utożsamiali Germanów z rasą aryjską, potomkami mieszkańców Thule, i dążyli do jej transformacji w superrasę, co miało odbyć się dzięki okiełznaniu mocy vril. W swoim godle umieścili m.in. swastykę – tradycyjny symbol Thora, nordyckiego Boga Gromu. Czyniąc to, Towarzystwo Thule postąpiło podobnie jak Guido von List, który pod koniec XIX wieku uczynił ze swastyki godło neopogańskiego ruchu w Niemczech.

Razem z Jorgiem Lanzem von Liebenfels i Phillipem Stauffem von List odegrał znaczącą rolę w powstaniu ruchu ariozoficznego, popularnego przed pierwszą wojną światową i podczas jej trwania. Ariozofia połączyła teozoficzną koncepcję ras z niemieckim nacjonalizmem – jej zwolennicy głosili wyższość rasy aryjskiej, tym samym dostarczając Niemcom uzasadnienia dla ich planów podbicia brytyjskiego i francuskiego imperium kolonialnego. Niemcy miały rzekomo prawo do panowania nad tymi niższymi rasami. Towarzystwo Thule przejęło poglądy ariozoficzne. Jednak należy tu jasno powiedzieć, że zwolennicy teozofii nigdy nie chcieli, aby głoszone przezeń nauki dotyczące ras zostały wykorzystane jako uzasadnienie dla twierdzeń o wyższości jednej rasy nad inną czy prawa jednej rasy do sprawowania władzy nad innymi rasami.

Kiedy Rudolf Freiherr von Sebottendorff założył w 1918 roku w Monachium oddział Towarzystwa Thule, do głoszonych przez nie poglądów włączył antysemityzm i sankcjonowanie zabójstw/zamachów. Przejął te poglądy w okresie spędzonym w Turcji, gdzie poznał członków organizacji Order of Assassins (Zakon Zabójców). Ten tajemny zakon wywodzi się od sekty Nazari islamu ismailijskiego, którą zwalczali krzyżowcy.

W 1918 roku, po bawarskiej rewolucji komunistycznej, do celów Towarzystwa Thule dodano jeszcze zwalczanie komunizmu. W 1919 roku monachijski oddział Towarzystwa zapoczątkował powstanie Niemieckiej Partii Pracy. Hitler wstąpił do niej jeszcze w tym samym roku, a w roku 1920, kiedy został jej liderem, przemianował ją na Partię Nazistowską i przyjął swastykę za jej flagę.

Karl Haushofer był niemieckim doradcą wojskowym Japonii po wojnie rosyjsko-japońskiej w latach 1904-1905. Był pod ogromnym wrażeniem kultury japońskiej, uczył się japońskiego, a później walnie przyczynił się do zawarcia sojuszu między nazistowskimi Niemcami a imperialną Japonią. Studiował także sanskryt i podobno przez rok pobierał nauki w Tybecie. W 1918 roku założył Towarzystwo Vril w Berlinie, które do poglądów głoszonymi przez Towarzystwo Thule dodało także poszukiwanie vril wśród nadnaturalnych istot pod ziemią. Według Haushofera źródło tej energii najprawdopodobniej znajdowało się w Tybecie, który uważał za ojczyznę aryjskich uciekinierów z Thule.

Haushofer rozwinął również doktrynę geopolityki, zgodnie z którą dana rasa zdobywa władzę, poszerzając swoją przestrzeń życiową (niem. Lebensraum) na drodze podboju sąsiednich ziem. Na początku lat 1920. Haushofer objął kierownictwo Instytutu Geopolityki w Monachium, a w 1923 roku zaczął nauczać swoich poglądów Hitlera. Odegrał kluczową rolę w przekonaniu Hitlera do założenia w 1935 roku organizacji Ahnenerbe (Niemieckie Dziedzictwo Przodków. Stowarzyszenie badań nad pradziejami spuścizny duchowej). Jego głównym zadaniem było wykrycie pochodzenia rasy aryjskiej, zwłaszcza w odniesieniu do Azji Centralnej. W 1937 roku Himmler włączył tę organizację do SS (niem. Schutzstaffel, Sztafeta Ochronna).

W latach 1938-1939 organizacja Ahnenerbe sponsorowała trzecią ekspedycję Ernsta Schäffera do Tybetu. W czasie krótkiego pobytu uczestników ekspedycji w Tybecie antropolog Bruno Beger dokonał pomiaru czaszek wielu Tybetańczyków i doszedł do wniosku, że są oni rasą pośrednią między Aryjczykami a Mongołami i mogą służyć jako ogniwo łączące w przymierzu niemiecko-japońskim.

[Zobacz: Powiązania nazistów z Szambalą i Tybetem.]

Nazistowskie poszukiwania Szambali i Agharti według Pauwelsa, Bergiera i Frére’a

Niektórzy uczeni kwestionowali rzetelność powojennych rozpraw o nazizmie i okultyzmie. Niezależnie od tego, czy dokładnie oddają one myśl nazistowską z okresu Trzeciej Rzeszy, to i tak reprezentują one spopularyzowaną zniekształconą legendę o Szambali. Przeanalizujmy dwie nieco odmienne wersje legendy z tej grupy.

Zgodnie z wersją zawartą w Le Matin des Magiciens (Poranek magów) (1962) francuskich badaczy Louisa Pauwelsa i Jacques’a Bergiera oraz w pracy Nazisme et Sociétés Secrètes (Nazizm i tajne stowarzyszenia) (1974) Jean-Claude’a Frére’a, Haushofer był przekonany, że dwie grupy Aryjczyków wyemigrowały na południe od krainy Hiperborea-Thule. Jedna udała się na Atlantydę, gdzie wymieszała się z Lemurianami, którzy także tam przywędrowali. Jak wiemy, Bławatska wiązała Lemurian z Atlantydą i Szambalą, z kolei Bailey kojarzyła zarówno Lemurian, jak i Atlantydów z mocą Szambali. Potomkowie tych nieczystej krwi Aryjczyków jakoby zwrócili się ku czarnej magii i podbojom. Inna grupa Aryjczyków powędrowała na południe przez Amerykę Północną i północną Eurazję, dochodząc w końcu do Pustyni Gobi. Tam założyła królestwo Agharti, którego legendę spopularyzowały pisma Saint-Yves d’Alveidre’a.

Według Frére’a Towarzystwo Thule utożsamiało Agharti z Asgard, siedzibą bogów w mitologii skandynawskiej. Inni zakładają, że Agharti to wyraz pokrewny słowa Ariana – staroperskiej nazwy, którą starożytni Grecy określali rejon rozciągający się od wschodniego Iranu przez Afganistan do Uzbekistanu i będący ojczyzną Aryjczyków.

Po światowym kataklizmie Agharti zniknęła pod ziemią. To zgadza się z tezami Ossendowskiego. Aryjczycy podzielili się na dwie grupy. Jedna udała się na południe i założyła tajemny ośrodek wiedzy pod Himalajami, także zwany Agharti. Tam przechowywała nauki o cnotach i o energii vril. Druga grupa Aryjczyków próbowała wrócić do krainy Hiperborea-Thule, ale zamiast tego założyła Szambalę, miasto przemocy, zła i materializmu. Agharti była dzierżawcą prawej ścieżki i pozytywnej energii vril, natomiast Szambala miała być ośrodkiem lewej ścieżki i negatywnej energii.

Podział na prawą i lewą ścieżkę pojawił się już w Tajemnej doktrynie Bławatskiej. Napisała ona tam, że za czasów Atlantydów nastąpił podział na prawą i lewą ścieżkę wiedzy, a ścieżki te stały się zalążkami białej i czarnej magii. Jednak nie wiązała tych dwóch ścieżek z Agharti i Szambalą. W istocie w swoich pismach nie wspominała ona w ogóle o Agharti. Terminy „prawa/lewa ścieżka” wywodzą się z podziału istniejącego w tantrach hinduskich. Wcześni pisarze zachodni często opisywali lewą tantrę jako formę zdegenerowaną i mylili ją z buddyzmem tybetańskim i jego naukami anuttarajoga tantry.

Według Pauwelsa i Bergiera Towarzystwo Thule szukało kontaktu z Szambalą i chciało zawrzec z nią pakt, ale tylko Agharti zgodziła się udzielić pomocy. Do 1926 roku, jak twierdzili ci dwaj francuscy badacze, istniały już kolonie Hindusów i Tybetańczyków w Monachium i Berlinie. Zwały się one Stowarzyszeniem Zielonych Ludzi i były w astralnym kontakcie z japońskim Stowarzyszeniem Zielonego Smoka. Członkowie tego ostatniego byli zobowiązani popełnić rytualne samobójstwo (jap. hara-kiri, seppuku) w przypadku, gdy stracili honor. Haushofer podobno stał się jego członkiem podczas swojego pobytu w Japonii. Przywódcą Stowarzyszenia Zielonych Ludzi był tybetański mnich nazywany „człowiekiem w zielonych rękawiczkach”, który ponoć często odwiedzał Hitlera i był dzierżawcą kluczy Agharti. Począwszy od 1926 roku do Tybetu co roku wysyłano ekspedycje, aż do 1943 roku. Kiedy Rosjanie pod koniec wojny weszli do Berlina, znaleźli podobno prawie tysiąc ubranych w mundury nazistowskie ciał żołnierzy „rasy himalajskiej”, którzy zginęli śmiercią samobójczą. Nie było przy nich dokumentów tożsamości. Sam Haushofer popełnił hara-kiri przed procesem w Norymberze w 1946 roku.

Nazistowskie poszukiwania Szambali i Agharti według Ravenscrofta

Nieco inny obraz poszukiwania przez nazistów Szambali i Agharti pojawił się w pracy The Spear of Destiny (Włócznia przeznaczenia) (1973) autorstwa brytyjskiego badacza Trevora Ravenscrofta. Zgodnie z jego wersją członkowie Towarzystwa Thule wierzyli, że dwie grupy Aryjczyków zaczęły czcić dwie siły zła. Ten zwrot ku złu spowodował upadek Atlantydy, a owe dwie grupy w konsekwencji założyły społeczności podziemne w górach zatopionych w oceanie Atlantyckim w pobliżu Islandii. Legenda Thule wywodzi się właśnie stamtąd. Jedna grupa Aryjczyków podążyła za Wyrocznią Lucyferyczną zwaną Agarthi (Agharti) i praktykowała lewą ścieżkę. Druga grupa zaś posłuchała Wyroczni Arymańskiej zwanej Schamballah (Shambhla) i zaczęła praktykować prawą ścieżkę. Zauważmy, że teza Ravenscrofta była przeciwna do poglądów Pauwelsa, Bergiera i Frére’a, którzy uważali, że Agharti była związana z prawą ścieżką, a Szambala z lewą.

Ravenscroft dalej wyjaśniał, że zgodnie z „Tajemną doktryną” (to aluzja do noszącej taki sam tytuł książki Bławatskiej), która pojawiła się w Tybecie dziesięć tysięcy lat temu, Lucyfer i Aryman to dwie siły zła, dwaj wielcy wrogowie ewolucji ludzkości. Lucyfer skłania ludzi, aby uważali się za bogów, i jest związany z żądzą władzy. Podążanie za Lucyferem może prowadzić do egotyzmu, fałszywej dumy i niewłaściwego wykorzystywania mocy magicznych. Aryman zaś próbuje ustanowić na ziemi królestwo czysto materialne i wykorzystuje w trakcie rytuałów czarnej magii perwersyjne seksualne pragnienia ludzkie.

Pamiętajmy, że chociaż Bławatska pisała i o Lucyferze, i Arymanie, nie czyniła z nich pary i nie wiązała żadnego z nich z Szambalą czy Agharti. Co więcej, wyjaśniała, że choć uczeni łacińscy zrobili z Lucyfera szatana uosabiającego czyste zło, to ma on zarówno moc niszczenia, jak i tworzenia. Reprezentuje nosiciela światła w umyśle każdego człowieka i może podnieść egzystencję człowieka z poziomu zwierzęcego oraz spowodować przejście na wyższy poziom egzystencji.

To Steiner podkreślał, że Lucyfer i Aryman reprezentują dwa bieguny destrukcyjnej mocy. Jednak Steiner opisywał Lucyfera jako siłę niszczącą, której ostatecznym skutkiem jest odrodzenie, natomiast Arymana jako siłę czysto złowrogą. Ponadto Steiner wiązał Lucyfera z Szambalą, a nie z Agharti, i – podobnie jak Bławatka i Bailey – nie wspominał w ogóle o Agharti. W dodatku żadne z tych trojga badaczy okultyzmu nie opisywało Szambali jako krainy położonej pod ziemią. Jedynie Roerichowie wiązali Szambalę z podziemnym miastem Agharti, ale wyjaśniali, że były to dwa osobne miejsca i nigdy nie utrzymywali, że Szambala leży pod ziemią.

Ravenscroft, podobnie jak Pauwels, Bergier i Frére, także zakładał, że dzięki inicjatywie Haushofera i innych członków Towarzystwa Thule co roku w latach 1926-1942 do Tybetu były wysyłane zespoły badawcze w celu nawiązania kontaktu z owymi podziemnymi społeczeństwami. Członkowie tych ekspedycji mieli przekonać tamtejszych mistrzów, aby użyli mocy Lucyfera i Arymana w celu wsparcia planów nazistów, a zwłaszcza utworzenia superrasy aryjskiej. Mistrzowie Szambali odmówili pomocy, jako zwolennicy Wyroczni Arymańskiej byli rzekomo zainteresowani jedynie rozprzestrzenianiem materializmu. Co więcej, według Ravenscrofta Szambala już przyłączyła się do pewnych loży w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Być może miał on na myśli Doreala i jego Bractwo Białej Świątyni w Ameryce – pierwszy większy ruch okultystyczny, którego zwolennicy twierdzili, że Szambala jest podziemnym miastem. Ten opis pasuje też doskonale do pogardliwego stosunku Haushofera do zachodniej nauki materialistycznej, którą nazywał on „nauką żydowsko-marksistowsko-liberalną”, i jego upodobanie do „nauki nordycko-nacjonalistycznej”.

Ravenscroft dalej wyjaśniał, że mistrzowie Agharti zgodzili się wesprzeć plany nazistów i, począwszy od 1929 roku, grupy Tybetańczyków zaczęły napływać do Niemiec, gdzie utworzyły Stowarzyszenie Zielonych Ludzi. We współpracy z członkami japońskiego Stowarzyszenia Zielonego Smoka założyli oni szkoły okultyzmu w Berlinie i innych miejscach. Zauważmy, że Pauwels i Bergier utrzymywali, że w Berlinie i Monachium istniały nie tylko kolonie Tybetańczyków, ale także Hindusów, i to nie od roku 1929, ale od 1926.

Według Ravenscrofta Himmler interesował się tymi grupami mistrzów z Tybetu-Agharti i pod ich wpływem założył w 1935 roku organizację Ahnenerbe. Jak pamiętamy, Himmler nie założył Ahnenerbe, ale raczej włączył ją do SS w 1937 roku.

Teoria wyjaśniająca niechęć zwolenników niemieckich ruchów okultystycznych do Szambali i ich fascynację Agharti

Trudno ustalić, czy Haushofer i Towarzystwo Thule faktycznie wyznawali którekolwiek z powyższych poglądów, w których okultystyczne opisy Szambali mieszają się zarówno z obrazem Agharti nakreślonym przez Ossendowskiego, jak i z legendami o Thule i vril. Trudno jest także ustalić, czy Haushofer próbował wpłynąć na Hitlera i oficjalne instytucje nazistowskie, takie jak Ahnenerbe, aby wysłały wyprawy do Tybetu w celu uzyskania pomocy ze strony mieszkańców dwóch ponoć podziemnych krain, ani czy mu się to udało. Nie mamy nawet pewności, czy samo Towarzystwo Thule wysłało takie ekspedycje. Jedyna misja do Tybetu oficjalnie zaaprobowana przez Ahnenerbe – kierowana przez Ernsta Schäffera Trzecia Ekspedycja do Tybetu (1938-1939) – miała zupełnie inny, choć równie okultystyczny program. Jej głównym celem było dokonanie pomiarów czaszek Tybetańczyków i określenie, czy byli oni przodkami Aryjczyków i stanowili ogniwo pośrednie między Aryjczykami a Japończykami.

Mimo tych niedokładności i sprzeczności między dwoma powyższymi opisami poglądów Haushofera i Towarzystwa Thule, dwa ważne punkty są zgodne. Po pierwsze, Steiner i Bailey wiązali z Szambalą siłę odnowy zdolną zniszczyć przestarzałe struktury i ustanowić nowe, zreformowane. Oboje przypisywali tę moc – która choć niszczycielska, ostatecznie prowadzi do dobra – Lucyferowi. Z kolei Haushofer i Towarzystwo Thule podobno wiązali Lucyfera i jego dobroczynną siłę z Agharti. Dla nich Szambala była źródłem czysto złej, niszczycielskiej siły uosabianej przez Arymana i nieograniczony materializm. Po drugie, choć Towarzystwo Thule i naziści najpierw poszukiwali pomocy ze strony Szambali reprezentującej złą ścieżkę materializmu, ale dostali odpowiedź odmowną. W zamian otrzymali pomoc Agharti reprezentującej pozytywną ścieżkę zniszczenia tych, którzy są słabi, i utworzenie Planu Generalnego jako następnego kroku naprzód w ewolucji ludzkości.

Na chwilę pozostawmy na boku kwestię tego, czy Towarzystwo Thule i Ahnenerbe faktycznie wysłały misje do Tybetu w poszukiwaniu pomocy ze strony Szambali i Agharti. Załóżmy jednak – także na moment – że Haushofer rzeczywiście połączył legendy Szambali i Agharti z poglądami Towarzystwa Thule i że powstała w rezultacie mieszanina faktycznie reprezentowała stanowisko okultyzmu nazistowskiego. Gdyby tak było, wówczas możliwe wyjaśnienie hipotezy, że Szambala odrzuciła prośbę nazistów, a Agharti ją przyjęła, byłoby następujące.

Poprzez osobę Dordżijewa Szambalę wiązano z Rosją, a później także z komunizmem, z kolei przez Ossendowskiego Agharti kojarzono z antykomunistycznymi i antysemickimi wojskami niemieckiego barona von Ungern-Sternberga. Od czasu bawarskiej rewolucji komunistycznej w 1918 roku członkowie Towarzystwa Thule i Hitler stali się zagorzałymi przeciwnikami komunizmu, a już wcześniej mieli poglądy antysemickie. Tak więc w ich oczach Szambala była mroczną, negatywną siłą wspierającą czysto materialistyczną „naukę żydowsko-marksistowsko-liberalną”. Mając takie antykomunistyczne poglądy, Hitler podpisał w 1936 roku pakt antykominternowski z Japonią, w którym oba państwa zadeklarowały swój sprzeciw wobec rozprzestrzeniania się komunizmu na świecie. Oba kraje uzgodniły, że nie podpiszą żadnego politycznego układu ze Związkiem Radzieckim. Mimo to, aby uniknąć wojny w Europie na dwóch frontach, w sierpniu 1939 roku Hitler podpisał układ ze Stalinem (pakt Ribbentrop-Mołotow). Złamał go jednak we wrześniu 1941 roku, kiedy to wojska nazistowskie najechały na Związek Radziecki.

Okultystyczne wyjaśnienie i uzasadnienie wolty, jaką wykonał Hitler, mogło być przedstawiane za pomocą alegorii. Szambala (Związek Radziecki, komunizm i Żydzi) była zasadniczo zła (pogląd ten został wyrażony przez zawarcie paktu kominternowskiego). Mimo to Hitler najpierw chciał z nią sojuszu (pakt Ribbentrop-Mołotow). Ponieważ Szambala odmówiła (Hitler winą za złamanie paktu obarczał Związek Radziecki), Hitler zwrócił się w kierunku Agharti i uzyskał jej wsparcie. (Ungern, Niemiec o antysemickich i antybolszewickich poglądach, także szukał pomocy Agharti, ale nie udało mu się odnaleźć tej mitycznej krainy, tak więc jego misja nie powiodła się. Ponieważ ekspedycje wysłane przez Hitlera znalazły Agharti-Asgaard i otrzymały od niej pomoc, naziści uzyskali w ten sposób gwarancję zwycięstwa).

Dowody na poparcie powyższej teorii

Poniższe fakty stanowią dowody na poparcie powyższej teorii wyjaśniającej nakreślony przez niemieckich okultystów obraz Szambali jako siedziby złowrogich sił. W swojej pracy Der Weg nach Shambhala (Droga do Szambali) (1915) niemiecki badacz Azji Centralnej Albert Grünwedel pisał, że Dordżijew uważał dynastię Romanowów za potomków władców Szambali.

W pracy Sturm über Asien (Burza nad Azją) (1924) niemiecki szpieg Wilhelm Filchner połączył sowieckie plany przejęcia kontroli nad Azją Centralną z przejawianym od początku [XX] wieku zainteresowaniem Romanowów Tybetem. W 1926 roku Roerichowie dostarczyli ministrowi spraw zagranicznych Cziczerinowi ziemię, która podobno pochodziła od tybetańskich mahatmów, a którą Cziczerin miał umieścić w grobie Lenina. Helena Roerich uważała zarówno Marksa, jak i Lenina za mahatmów i twierdziła, że emisariusze himalajskich mahatmów nawet spotkali się z Marksem w Anglii, a z Leninem w Szwajcarii. Mahatmowie wspierali komunistyczne ideały powszechnego braterstwa.

W swojej pracy Aus den letzten Jahrzehnten des Lamaismus in Russland (Ostatnie dekady lamaizmu w Rosji) (1926) niemiecki uczony W. A. Unkrig cytował książkę Filchnera i powtarzał poglądy Grünwedela na temat Dordżijewa, Romanowów i Szambali. Opisał także ceremonię upamiętniającą 300 lat rządów Romanowów, która odbyła się w buddyjskiej świątyni w Sankt Petersburgu. Unkrig zakończył swój artykuł łacińskim cytatem „Domine, libera nos a Tartakis (Boże, chroń nas przed Tatarami)”, ostrzegając przed wpływami tej świątyni i sojuszem Związku Radzieckiego, Mongolii i Tybetu. To świetnie korespondowało z geopolityką Haushofera i jego sugestiami, że Niemcy powinny zdobyć podbojem przestrzeń życiową w Azji Centralnej, ojczyźnie rasy aryjskiej.

Już w 1910 roku Steiner dawał wykłady w Berlinie i Monachium na temat Szambali, która miała być siedzibą Maitrei, Antychrysta, który uwolni świat od wypaczonych nauk duchowych. W 1923 roku ukazało się popularne tłumaczenie na język niemiecki książki Ossendowskiego Tiere, Menschen und Götter (Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów). Ossendowski opisał w niej Agharti jako źródło mocy poszukiwanej przez barona Ungern-Sternberga w celu wykorzystania jej w walce z mongolskim przywódcą komunistycznym Sukhe Baturem, który mobilizował swoich żołnierzy opowieściami o Szambali. Pamiętajmy, że Towarzystwo Thule utożsamiało Agharti z Asgard, ojczyzną bogów aryjsko-nordyckich.

W pierwszej połowie lat 1920. w Niemczech miała miejsce tzw. „wojna okultystyczna” między towarzystwami okultystycznymi a tajemnymi lożami. Na przykład w artykule zamieszczonym w dzienniku Völkischer Beobachter (Narodowy Obserwator) Hitler oskarżył Steinera, że jest Żydem, a inni prawicowi ekstremiści wzywali do “wojny przeciw Steinerowi”. Wiele osób podejrzewa, że za tymi atakami stało TowarzystwoThule.

Później Hitler kontynuował prześladowanie antropozofów, teozofów, wolnomularzy (masonów) i różokrzyżowców. Wielu uczonych przypisuje tę politykę pragnieniu Hitlera, aby wyeliminować wszelkich rywali z kręgów okultystycznych, którzy mogliby zagrozić jego władzy. Steiner na przykład zlecił wykonanie niemieckiego tłumaczenia powieści Bulwer-Lyttona The Coming Race (Nadchodząca rasa), dotyczącej vril, pod łatwiejszym do zrozumienia tytułem niemieckim Vril, oder einer Menschheit der Zukunft (Vril, czyli rasa przyszłości). Co więcej, ponieważ Steiner i zwolennicy antropozofii mówili o Szambali jako o krainie przyszłego mesjasza i dobra, jest dość oczywiste, że w takim układzie Towarzystwo Thule i Hitler opisywali ją w duchu zgoła odmiennym – jako krainę zła.

W latach 1929-1935 ukazało się w niemieckim przekładzie pięć książek francuskiej podróżniczki Alexandry David-Neel, m.in. Heilige und Hexe (fr. Mystiques et magiciens du Thibet; Mistycy i cudotwórcy Tybetu). David-Neel poświęciła wiele lat na badanie Tybetu i podróżowanie po nim. Opisywała, że mistrzowie tybetańscy mają moce ponadzmysłowe, które przeczą prawu grawitacji i pozwalają biec z ponadludzką prędkością. W efekcie rozprzestrzeniły się fantazje na temat Tybetu jako tajemniczej krainy magicznych mocy.

W 1936 roku Theodor Illion, niemiecki badacz, który podróżował po Tybecie we wczesnych latach 1930., opublikował książkę Rätselhaftes Tibet (Sekretny Tybet) pod pseudonimem Theodor Burang. Opisywał w niej nadnaturalne moce mistrzów tybetańskich. W swojej drugiej książce Finsternis über Tibet (Ciemność nad Tybetem) (1937) opisywał, jak zaprowadzono go do podziemnego miasta w „Dolinie Tajemnic”, gdzie „Bractwo Okultystyczne” uzyskiwało dostęp do energii duchowej umożliwiającej zdobycie władzy. Władcą miasta był czarnoksiężnik Prince Mani Rimpocze (Rimpotsche). Choć ów „Książę Światła” udawał, że jest dobrym władcą, tak naprawdę był „Księciem Ciemności” i kierował złowrogą sektą. Ilion nigdy nie wymienił nazwy Szambala, ale jego popularne prace także posłużyły za dowód na poparcie tezy nazistowskich okultystów, że Szambala to kraina czarnej magii.

Dowody przeciwko założeniu, że naziści oficjalnie popierali poglądy niemieckich okultystów na temat Szambali

Załóżmy, że nazistowski ruch okultystyczny, reprezentowany przez Towarzystwo Thule, wykorzystywał alegorię Szambala-Agharti, aby uzasadnić zmienną politykę Hitlera wobec Związku Radzieckiego. Mimo to wydaje się bardzo mało prawdopodobne, że oficjalne instytucje nazistowskie, takie jak Ahnenerbe, miały w swoich planach – choćby tych tajnych – Szambalę i Agharti. Przyjrzyjmy się informacjom, które mogłyby stanowić dowód na prawdziwość tego wniosku.

Hitler został kanclerzem Niemiec w 1933 roku. W tym samym roku Sebottendorff, założyciel monachijskiej filii Towarzystwa Thule, opublikował pracę Bevor Hitler Kam (Przed nadejściem Hitlera), w której opisał dług Hitlera wobec „thulistów”. Hitler szybko zakazał publikacji tej ksiązki i zmusił Sebottendorffa do odejścia. Chociaż Hitler wyraźnie popierał poglądy Towarzystwa Thule, wypierał się jakichkolwiek związków ze znanymi ruchami okultystycznymi. Nie chciał narażać się na ryzyko rywalizacji z jakiejkolwiek strony.

Haushofer i Towarzystwo Thule nie stanowili jedynych zakulisowych wpływów na Ahnenerbe. Sven Hedin, szwedzki badacz Tybetu i faworyt nazistów, także odegrał znaczącą rolę. W latach 1922-44 napisał po niemiecku kilka popularnych książek na temat swoich podróży po Tybecie, m.in. Tsangpo Lamas Wallfahrt (Pielgrzymka lamów Tsangpo) (1922). Wiele jego innych książek zostało przełożonych na niemiecki z angielskiego, np. My Life as an Explorer (Moje życie badacza) (1926) (wydanie niem.: Mein Leben als Entdecker) (1928) oraz A Conquest of Tibet (Podbój Tybetu) (1934) (wydanie niem.: Eroberungszüge in Tibet, 1941). Co wiecej, w pracy Ossendowski und die Wahrheit (Ossendowski i prawda) (1925) Hedin podważał twierdzenie Ossendowskiego, że mongolscy lamowie opowiedzieli mu o Agharti. W tekście tym Hedin wyraził pogląd, że Agharti to wymysł przejęty z powieści Saint-Yves d’Alveidre’a z 1886 roku.

Frederick Hielscher, którego Hitler upoważnił do założenia Ahnenerbe w 1935 roku, był przyjacielem Svena Hedina. Ponadto Hitler zaprosił Hedina, aby ten wygłosił mowę otwierającą olimpiadę w Berlinie w 1936 roku, a w 1937 roku Hedin opublikował pracę Germany and World Peace (Niemcy a pokój na świecie). W latach 1939-43 Hedin prowadził wiele misji dyplomatycznych w Niemczech i kontynuował wydawanie publikacji pro-nazistowskich. Najwyraźniejszym dowodem jego wpływu na Ahnenerbe jest fakt, że w 1943 roku będący częścią tej organizacji Tibet Institut (Instytut Tybetu) został przemianowany na Sven Hedin Institut für Innerasien und Expeditione (Instytut im. Svena Hedina ds. Azji Wewnętrznej i Ekspedycji).

Haushofer rzeczywiście odegrał kluczową rolę w powstaniu Ahnenerbe i jej planów opartych na wielu poglądach Towarzystwa Thule. Jednakże – z powodu poglądów Hedina – jest mało prawdopodobne, aby Ahnenerbe poszukiwała Agharti w Tybecie i otrzymała z jej strony pomoc. Hedin sądził, że Tybet to skarbnica starożytnej wiedzy tajemnej, ale nie przypisywał jej znaczenia okultystycznego, nie wiązał także tej wiedzy ani z Szambalą, ani z Agharti.

Ponadto wydaje się bardzo mało prawdopodobne, że – począwszy od roku 1926 lub 1929 – w Berlinie i w Monachium były obecne grupy Tybetańczyków pod auspicjami Towarzystwa Thule. Gdyby tak było, to ponieważ Ahnenerbe była nieoficjalnie związana z Towarzystwem Thule, nie miałaby potrzeby wysyłać do Tybetu ekspedycji w celu dokonania pomiarów czaszek Tybetańczyków. Można by dokonać tych pomiarów w Niemczech. Z tego względu teza, że Towarzystwo Thule sponsorowało coroczne wyprawy do Tybetu w latach 1926-42, również wydaje się bardzo wątpliwa.

Związki z Kałmukami

Badawczego spojrzenia wymaga także zeznanie Pauwelsa i Bergera, że pod koniec wojny Rosjanie odnaleźli w Berlinie dużą liczbę ubranych w mundury nazistowskie zwłok żołnierzy „rasy himalajskiej”, którzy popełnili samobójstwo. Sugerują oni, że Rosjanie znaleźli ciała mistrzów z Tybetu-Agharti, którzy popierali plany nazistów i, podobnie jak Haushofer, popełnili rytualne samobójstwo.

Po pierwsze, hara-kiri to był zwyczaj japoński – podczas II wojny światowej wielu żołnierzy japońskich postępowało zgodnie z jego zasadami, aby uniknąć schwytania w niewolę. Jednak wyznawcy buddyzmu tybetańskiego uważają samobójstwo za niezwykle negatywny czyn, którego tragicznych konsekwencji doświadczymy w przyszłych żywotach. Nigdy nie ma dla niego usprawiedliwienia. Raport ten niesłusznie przypisuje japońskie zwyczaje Tybetańczykom. Po drugie, wszelcy żołnierze pochodzenia himalajskiego znalezieni w mundurach nazistowskich najprawdopodobniej byli kałmuckimi Mongołami, a nie Tybetańczykami. Poza tym to, że Kałmucy walczyli w armii niemieckiej, nie dowodzi ani tego, że popierali oni ideologię nazistowską, ani że – jeśli tak w istocie było – wynikało to z faktu wyznawania przez nich buddyzmu tybetańskiego. Przyjrzyjmy się faktom historycznym, uzupełniając je o informacje uzyskane od Kałmuków mieszkających w niemieckim Monachium, którzy brali udział w wielu opisanych poniżej wydarzeniach.

Kałmukowie z Mongolii praktykują tybetańską formę buddyzmu, a historia ich związków z Niemcami jest długa. W latach 1609-32 duża ich grupa wyemigrowała na zachód z regionu Dzungarii we wschodnim Turkiestanie. Osiedlili się w Rosji wzdłuż dolnej Wołgi – w rejonie, gdzie wpływa ona do morza Kaspijskiego. Tam dalej prowadzili swoje życie nomadów i pasterzy.

W 1973 roku caryca Katarzyna II, zwana Katarzyną Wielką, zaprosiła niemal 30 tysięcy Niemców do osiedlenia się w rejonie Wołgi, na północ od Kałmucji. Chciała, aby uprawiali tamtejszą żyzną ziemię i chronili ją przed „Tatarami”. Próbowała zmusić Kałmuków do przyjęcia chrześcijaństwa i zajęcia się rolnictwem, co doprowadziło do tego, że w 1771 roku wielu z nich uciekło z powrotem do Dzungarii. W końcu jednak ci, którzy pozostali w Rosji, zostali zaakceptowani, zwłaszcza dlatego, że byli wyśmienitymi żołnierzami. Podczas wojen napoleońskich (1812-15) w składzie armii rosyjskiej znalazł się na przykład regiment kałmucki. W ciągu następnego stulecia żołnierze kałmuccy odegrali znaczącą rolę w całej armii carskiej.

Choć zwyczaje i styl życia niemieckich rolników zamieszkałych nad Wołgą i nomadów kałmuckich zajmujących się pasterstwem znacznie się różniły, jako sąsiedzi z czasem zaczęli oni obdarzać się wzajemnym szacunkiem. W istocie Niemcy zainteresowali się kałmukami. Już w 1804 roku Benjamin Bergmann opublikował czterotomową pracę na temat ich języka i wierzeń religijnych zatytułowaną Nomadische Streifereien unter der Kalmüken in den Jahre 1802 und 1804 (Migracje kałmuckich nomadów w latach 1802 i 1804). Sven Hedin przemierzył Kałmucję podczas jednej ze swoich ekspedycji do Dzungarii i wyrażał się z wielkim podziwem o jej mieszkańcach.

Po rewolucji komunistycznej w 1917 roku wielu Kałmuków pozostało lojalnych wobec wojsk carskich i kontynuowało walkę po stronie białych, zwłaszcza w oddziałach generałów Wrangela i Denikena. Zanim pod koniec roku 1920 Armia Czerwona zajęła Półwysep Krymski, około dwudziestu rodzin kałmuckich uciekło przez Morze Czarne z Wrangelem i zamieszkało w Warszawie i czeskiej Pradze. O wiele większa liczba Kałmuków uciekła wraz z Denikenem – większość z nich osiedliła się w Belgradzie, niektórzy w Sofii, a niektórzy w Paryżu i Lionie we Francji. W Belgradzie w 1929 roku uchodźcy kałmuccy zbudowali świątynię buddyjską. Komuniści surowo ukarali tych Kałmuków, którzy pozostali, stracono ich dziesięć tysięcy.

W 1931 roku Stalin skolektywizował Kałmuków, na jego rozkaz zamknięto klasztory buddyjskie i spalono teksty religijne. Deportowano na Syberię wszystkich pasterzy posiadających ponad pięćset owiec oraz wszystkich mnichów. W latach 1932-33, częściowo na skutek stalinowskiej polityki kolektywizacji, nastał wielki głód. Umarło wtedy około sześćdziesięciu tysięcy Kałmuków.

Po napaści Hitlera na Związek Radziecki we wrześniu 1941 roku Goebbels zaprosił do Berlina wielu ważnych Kałmuków z Belgradu, Paryża i Pragi, co miało wspomóc kampanię propagandową. Naziści chcieli przeciągnąć Kałmuków na stronę niemiecką i nakłonić ich do walki z Rosjanami, nigdy więc nie wysłali żadnego z nich do obozów koncentracyjnych. Goebbels zorganizował komitet mający na celu uwolnienie Kałmuków spod władzy komunistów. Pomagał im drukować gazetę w języku kałmuckim i wykorzystał ich przy nadawaniu programu informacyjnego skierowanego do Kałmuków.

Kiedy początku 1942 roku niemiecka 16 Dywizja Pancerna pod dowództwem feldmarszałka Mannsteina zajmowała na Kałmucję, towarzyszyło jej troje członków tego komitetu. W inwazji brała też udział pewna liczba Kałmuków z Belgradu, którzy dołączyli do armii niemieckiej po okupacji niemieckiej Serbii w kwietniu 1941 roku. Mieszkańcy Kałmucji powitali armię niemiecką masłem i mlekiem – czyli tradycyjnym poczęstunkiem powitalnym dla gości – jako wyzwolicieli spod opartych na ucisku rządów Stalina. Niemcy obiecywali, że rozwiążą kolektywy oraz podzielą i sprywatyzują ziemię. Pozwolili Kałmukom ponownie praktykować buddyzm. W efekcie Kałmukowie odkopali teksty religijne, które dla bezpieczeństwa zakopali, i zbudowali prowizoryczną świątynię. Jednak w listopadzie i grudniu 1942 roku Armia Czerwona ponownie zajęła Kałmucję i zniszczyła wszystko, co jej mieszkańcy odbudowali.

Niemieccy żołnierze zachęcili Kałmuków, aby uciekli i przyłączyli się do walki po ich stronie. Około pięciu tysięcy z nich skorzystało z tej propozycji. Utworzyli oni Ochotniczy Korpus Kawalerii Kałmuckiej. Towarzyszyło im zaledwie kilka kobiet i dzieci. Oddziały kałmuckie walczyły wraz z nazistami na tyłach, zwłaszcza w okolicy Morza Azowskiego. Jednak większość populacji kałmuckiej pozostała w Kałmucji. W grudniu 1943 roku Stalin ogłosił, że wszyscy oni kolaborują z Niemcami i deportował ich na Syberię. Powrócili dopiero za czasów Chruszczowa, w latach 1957-60.

Na początku jesieni 1944 roku, w obliczu rychłej inwazji Rosjan na Serbię, wielu belgradzkich Kałmuków uciekło do Monachium w Niemczech, aby uniknąć prześladowań ze strony komunistów. Towarzyszył im wykwalifikowany nauczyciel buddyjski oraz pewna liczba mnichów. Pod koniec 1944 roku żołnierze kałmuckich oddziałów kawalerii, które zdołały przetrwać w Rosji, razem ze swoimi rodzinami uciekli wraz z armią niemiecką. Około dwóch tysięcy z nich udało się na Śląsk, a stu pięćdziesięciu do Zagrzebia w Chorwacji, gdzie zostali zreorganizowani, aby walczyć przeciwko partyzantom.

Tak więc, chociaż podczas ostatnich miesięcy wojny pewna liczba Kałmuków przebywała w Niemczech i na terenach kontrolowanych przez nazistów, tylko niewielu z nich znajdowało się w rejonie Berlina i wciąż było zaangażowanych w działania propagandowe. Kałmuckich żołnierzy ubranych w nazistowskie mundury napotkano w Polsce i Chorwacji, a nie w Niemczech. Choć w kałmuckich koszarach i domach znajdujących na terytorium będącym we władzy nazistów kilku mnichów kałmuckich wykonywało tybetańskie rytuały buddyjskie, to modlili się oni o pokój i dobro wszystkich istot. Nie było między nimi żadnych Tybetańczyków i nie wykonywali oni żadnych „okultystycznych” ceremonii z intencją zapewnienia zwycięstwa nazistom, jak to sugerują niektóre powojenne opracowania okultystyczne.

Po wojnie Kałmucy pozostający w krajach Europy Wschodniej zostali internowani w obozach wysiedleńców w Austrii i Niemczech, zwłaszcza w rejonie Monachium. Uwolnieni w 1951 roku, osiedlili się najpierw w Monachium. Później tego samego roku Fundacja Anny Tołstoj przesiedliła większość z nich do New Jersey w USA. Tych, którzy pozostali w Serbii, Tito wydał sowietom, a ci szybko zesłali ich na Syberię.

Powojenne tezy dotyczące Szambali i latających talerzy

Okultystyczne interpretacje innych działań nazistów wiążące ich z Szambalą pojawiły się także po wojnie. Na przykład w 1939 roku niemiecka ekspedycja do Antarktyki, kierowana przez kapitana Alfreda Ritschera, wykonała mapy jednej piątej kontynentu, ogłosiła to terytorium własnością Niemiec i nazwała je Nową Szwabią.

Zupełnie niezależnie pod koniec lat 1950. Henrique José de Souza, przewodniczący brazylijskiego Towarzystwa Teozoficznego, wysunął nową teorię pustej ziemi. Wewnątrz ziemi leży kraina Agharti, której stolicą jest Szambala – to stamtąd pochodzą latające talerze, które wylatują na powierzchnię tunelami na biegunie północnym i południowym. Brazylijskie Towarzystwo Teozoficzne swoją siedzibę w São Lourenço w stanie Minas Gerais zbudowało w formie poświęconej Agharti świątyni w stylu greckim. Uczeń De Souzy, O.C. Hugenin, spopularyzował teorię swojego mentora za pomocą swojej pracy From the Subterranean World to the Sky: Flying Saucers (Z podziemnego świata do nieba: latające talerze) (1957). R. W. Bernard w swojej wydanej w 1984 roku książce The Hollow Earth (Pusta ziemia) utrzymywał, że z Szambali leżącej w podziemnej Agharti latające talerze wydostają się na powierzchnię ziemi tajemnymi tunelami, które znajdują się pod Himalajami w Tybecie.

Na podstawie informacji dostarczonych przez nazistowskie ekspedycje antarktyczne oraz powyższych doniesień niemiecki okultysta Ernst Zündel napisał w latach 1970. kilka książek, m.in. UFO’s: Nazi Secret Weapons? (Niezidentyfikowane obiekty latające: Tajna broń nazistów?), w których utrzymywał, że naziści mieli tajną bazę w rejonie ciepłych jezior, jakie odkryli w Antarktyce. Tam ukryli swoją tajną broń, niezidentyfikowane obiekty latające (UFO). Zündel okrył się także niesławą jako najbardziej zdeklarowany orędownik poglądu, że holokaust nigdy nie miał miejsca.

Powiązanie latających talerzy z Szambalą wynika z tego, że w komentarzu The Stainless Light (Niesplamione światło) do Krótkiej Tantry Kalaczakry znajduje się opis alegorycznej, przyszłej wojny. W tym opisie Raudraczakrin, Kalki XXV (dwudziesty piąty władca Szambali) przybędzie ze swej krainy na kamiennym koniu, który będzie miał siłę wiatru, i pokona Mahdiego, przywódcę hord nie-Hindusów. Choć Raudraczakrin reprezentuje głęboką świadomość pustki połączoną z najsubtelniejszym poziomem aktywności umysłowej, a kamienny koń odpowiada najsubtelniejszemu poziomowi wiatru energii, na którym ta świadomość „jedzie”, niektórzy widzieli w tym obrazie latający talerz pochodzący z Szambali.

Uwagi końcowe

Zawarty w literaturze Kalaczakry opis Szambali rozpalił wyobraźnię wielu zagranicznych postaci politycznych oraz autorów pism okultystycznych. Wypaczywszy pierwotną legendę i dodawszy do niej swoje własne idee, włączyli ten mit do swoich pism w taki sposób, aby służył on ich własnym celom. Niesprawiedliwością wobec buddyzmu jest przypisywanie tych wypaczeń pierwotnym naukom Kalaczakry. Kontynuowanie badań pozwoli ujawnić więcej prawdy.